napszykłat
Musicaction
Kristen
Niechęć
27. Dni Sztuki Współczesnej - scena muzyczna
Strefa CSW - koncerty majowe
Plum
Kari Amirian
Maszyny do słuchania
Green ZOO Festival
ATP I'LL BE YOUR MIRROR London 2012
Primavera Sound 2012
LDZ_2.0
Rock for People 2012
Pohoda Festival 2012
Dour Festival 2012
OFF Festival 2012
Flow Festival 2012
ATP curated by The National



Podwójny debiut - wytwórni (DarkZone Productions) oraz tarnowskiego trio (Inglorious). Na „Death Syndrome (The Second Step To Hell)” zebrano dotychczasowy dorobek zespołu, który początki swojej działalności datuje na 2002 rok. Poza króciutkim intro mamy tu sześć utworów, z których trzy ostatnie pochodzą z materiału demo z 2007 roku. Nowsze utwory to skrzyżowanie brutalności i szybkości, udana mikstura death i black metalu. Choć filtrowanie pomysłów wychodzi grupie przednio, to nie słyszę tu mocy i pewności siebie. Brzmienie całości nie jest do końca czytelne, a partie bębnów są zbyt jednostajne. Jednak zespołowi udało się pociągnąć gitarowo ten materiał do góry. Nie da się ukryć, że Inglorious jest do bólu poprawny w swojej materii. Niestety nie wystawia też nosa poza schematy. Czuć tu ducha lat 90. oraz pewien młodzieńczy bunt. Ale czy to obecnie wystarczy?
Starsze dokonania brzmią słabiej, muzyka jest zdecydowanie bardziej surowa, wokal bardziej krzykliwy, aura raczej blackmetalowa, a pomysły niestety nie należą do tych z górnej półki. Pobrzmiewają jakieś echa prymitywnych płyt Bathory czy Venom, ale to klasyka, więc trudno o lepsze wzorce w obranej stylistyce. Brakuje tu jednak punktu zaczepienia. Wygląda to jakby zespół kisił się we własnym sosie. I nawet cielęce spojrzenie posła Macierewicza robi czasem większe wrażenie.
Podsumowując, „Death Syndrome” jest materiałem nierównym, który może zainteresować tylko najbardziej zapalonych badaczy polskiego podziemia muzycznego. Przed formacją jeszcze wiele pracy, lecz co warte podkreślenia, słyszalny jest progres pomiędzy dwiema częściami płyty. Na razie traktuję debiutancki materiał jako zapis muzycznej drogi Inglorious i zamknięcie pewnego etapu w historii grupy.
[Marc!n Ratyński]