napszykłat
Musicaction
Kristen
Niechęć
27. Dni Sztuki Współczesnej - scena muzyczna
Strefa CSW - koncerty majowe
Plum
Kari Amirian
Maszyny do słuchania
Green ZOO Festival
ATP I'LL BE YOUR MIRROR London 2012
Primavera Sound 2012
LDZ_2.0
Rock for People 2012
Pohoda Festival 2012
Dour Festival 2012
OFF Festival 2012
Flow Festival 2012
ATP curated by The National



Jeśli ktoś miał wątpliwości co do koncertowego oblicza Kristen, to występ w sopockiej Papryce, podobnie jak dzień wcześniej w Kisielicach, powinien je wystarczająco rozwiać. Trio na żywo prezentuje odsłonę, w której zachowuje niemal idealną symetrię między spokojnymi, minimalistycznymi partiami gitar Michała Bieli i Łukasza Rychlickiego po bardziej szalone, pędzące niczym walec kompozycje, nie rzadko zapędzające się w rejony Sonic Youth. Ze sceny czuć luz i swobodę z jaką muzycy trzymają się ściśle wyznaczonych struktur czy dają się ponieść w muzycznym szale. Na palcach jednej ręki potrafię wyliczyć zespoły, na których koncert można iść w ciemno, będąc pewnym najlepszych wrażeń. Kristen dopisuję do tej listy, jako jedną z niewielu polskich grup.
Ale nim wystąpiło trio, w Papryce swój pierwszy koncert zagrało Enchanted Hunters, które już z powodzeniem mogę określić mianem muzycznego odkrycia. Delikatne folkowe utwory, oparte na grze gitary akustycznej, skrzypiec i fletu brzmiały zwiewnie, a jednocześnie uroczo i wciągająco. A do tego dwie wspaniałe wokalistki z będącym na czele, wokalem liderki zespołu Gosi Penkalli. Dawno nie słyszałem głosu o tak niesamowitej barwie, brzmiącego niemal magicznie i świetnie spajającego się z delikatną, a przede wszystkim prostą i brzmiącą niezwykle szczerze muzyką zespołu. Debiutancka epka w przygotowaniu - warto mieć na oku ich poczynania, zarówno w odsłonie studyjnej jak i koncertowej.
Pomiędzy dwiema grupami wystąpił Etam Etamski, któremu przypadła ciężka rola sprowadzenia publiczności na ziemię swoimi elektronicznymi zgrzytami i subtelnymi dźwiękami, jedynie czasem z wyraźniej zarysowująca się partią rytmiczną. Widzowie byli jednak wyrozumiali i w skupieniu wysłuchali niemal półgodzinnego setu, który świetnie się obronił i pokazał, że Etamski swoją intymną i mocno hermetyczną muzykę potrafi doskonale zaprezentować na żywo.
[tekst: Jakub Knera]
[zdjęcia: Michał Jaskólski]