napszykłat
Musicaction
Kristen
Niechęć
27. Dni Sztuki Współczesnej - scena muzyczna
Strefa CSW - koncerty majowe
Plum
Kari Amirian
Maszyny do słuchania
Green ZOO Festival
ATP I'LL BE YOUR MIRROR London 2012
Primavera Sound 2012
LDZ_2.0
Rock for People 2012
Pohoda Festival 2012
Dour Festival 2012
OFF Festival 2012
Flow Festival 2012
ATP curated by The National



Kontynentalna część pierwszej europejskiej trasy Deerhoof po wydaniu "Deerhoof vs. Evil" zakończyła się w Hamburgu. Deerhoof od początku są zespołem w pełni realizującym swój potencjał na żywo, nasączającym piosenki karkołomnymi detalami i ciągle odnajdującym sposób na odświeżanie swej muzyki. W grudniu 2010 roku widzieliśmy ich grających na dwunastostrunowych gitarach, teraz wrócili do normalnych, ale jedną podpięli do konwertera midi i syntezatora. Niby są to techniczne smaczki, ale ciągle ewoluujące brzmienie grupy czerpie właśnie z takich niewidocznych na pierwszy rzut oka, ale zaskakujących w brzmieniu pomysłów. A że grupa niezmiennie zdumiewa spontanicznością i żywotnością na scenie, Deerhoof staje się jednym z zespołów, które można oglądać wielokrotnie i nigdy się nie znudzić. W Hamburgu mniej więcej połowę koncertu stanowił nowy materiał, kilka przebojów z ostatnich płyt (np. The Perfect Me, The Tears and Music of Love) nabrało zupełnie nowych odcieni, a wśród bisów znalazł się najbardziej zabójczy kower Ramones, jaki słyszałem. Lekko schowaną w trochę topornym brzmieniu sali Hafenklang perkusję Grega Saunier zrekompensowały jego rozbrajające przemowy po niemiecku. Słowem, rewelacyjny koncert zespołu, który jak mało który potrafi ciągle odkrywać swoją muzykę na nowo.
[zdjęcia: Piotr Lewandowski]