napszykłat
Musicaction
Kristen
Niechęć
27. Dni Sztuki Współczesnej - scena muzyczna
Strefa CSW - koncerty majowe
Plum
Kari Amirian
Maszyny do słuchania
Green ZOO Festival
ATP I'LL BE YOUR MIRROR London 2012
Primavera Sound 2012
LDZ_2.0
Rock for People 2012
Pohoda Festival 2012
Dour Festival 2012
OFF Festival 2012
Flow Festival 2012
ATP curated by The National



Na wspólnej europejskiej trasie Matmos i John Wiese pokazali dwa pokrewne, choć odmienne sposoby podejścia do elektronicznej architektury dźwięku. Waszemu korespondentowi udało się trafić na jej odsłonę w Rzymie, w bardzo przyjemnym Circolo degli Artisti, miejscu z dużą przestrzenią na powietrzu i salą na ok. 500 osób. Salą podłużną, dość niską (przez to trochę dudniącą) i o zaskakującej regule ograniczania natężenia dźwięku do 95 db. Zwłaszcza otwierający wieczór John Wiese na tym stracił - jego mocnym, noise'owym fakturom brakowało trochę fizyczności. Matmos, których grając na gitarze i syntezatorach wspomagał J Lesser, zaczęli od kompletnego kontrastu do muzyki Wiese - długiej, minimalistycznej kompozycji na 8 głosów i instrumenty. Przypominała mi ona koncepcje Corneliusa Cardew, ale włoscy ochotnicy projektu wypadli blado (ok, mieli wcześniej tylko jedną próbę), więc jeśli Matmos chcieli słuchaczy zaskoczyć, to im się udało, ale entuzjazm wywołali dopiero przechodząc do znanego materiału. Zwłaszcza kawałki z "Supreme Baloon" czy Montana z płyty z So Percussion wypadły dobrze. Z gitarą Lessera zespół momentami lekko przechylił się nawet w stronę elektrycznego jazzu. Niestety w brzmieniu zabrakło lekkości i barw. John Wiese - widać, to tradycja na trasach Matmos - ubiegłoroczny koncert otwierający Off zwieńczył numer Matmos z Ecstatic Sunshine. Per saldo przeżyłem w Rzymie miły wieczór, ale po wspomnianym koncercie w Katowicach ten nie powiedział mi o Matmos wiele nowego, zaś Wiese na otwarcie wieczoru w rozgadanej Italii to jednak średnia opcja.
[zdjęcia: Piotr Lewandowski]