napszykłat
Musicaction
Kristen
Niechęć
27. Dni Sztuki Współczesnej - scena muzyczna
Strefa CSW - koncerty majowe
Plum
Kari Amirian
Maszyny do słuchania
Green ZOO Festival
ATP I'LL BE YOUR MIRROR London 2012
Primavera Sound 2012
LDZ_2.0
Rock for People 2012
Pohoda Festival 2012
Dour Festival 2012
OFF Festival 2012
Flow Festival 2012
ATP curated by The National



Chyba każdego roku jeden dzień Warsaw Summer Jazz Days musi frekwencyjnie odstawać in minus od pozostałych i podejrzewam, że ten los spotkał właśnie, otwierający program w Kongresówce, poniedziałkowy koncert dwóch projektów: Bitches Brew Revisited pod dowództwem Grahama Haynesa i dyrygowanej przez Lawrence'a 'Butcha' Morrisa Nublu Orchestra. Szczerze mówiąc, słuchając Bitches Brew Revisited pustki na sali zdały mi się racjonalne. Rozumiem, że na czterdziestolecie kultowego albumu Milesa można go wydać w eksluzywnym boxie albo wypuścić dobrą koncertówkę z tamtego okresu, ale nie rozumiem, jaki jest sens takich tribute'ów. Oczywiście poza zarobieniem na trasie. Bitches Brew Revisited okazało się przewidywalnym, sztampowym niby-fusion, cytującym motywy z "Bitches Brew" chyba tylko dla przykucia uwagi publiczności, ale może i muzyków, bo ci czasem wyglądali, jakby zupełnie nie mieli pomysłu co z nimi zrobić. Rewizja obróciła się w karykaturę. Takie rzeczy są po prostu niepotrzebne.
Wieczór na szczęście uratował Lawrence 'Butch' Morris i jego Nublu Orchestra. Nonet na dwie perkusje (i przeszkadzajki), wibrafon, 2 gitary elektryczne (w tym jedną dwunastrostrunową), bas, kornet, saksofony altowy i tenorowy zaprezentował ustrukturyzowaną improwizację, rozwijającą się w seriach drobnych motywów wrażliwych na każdy gest Morrisa. Podobało mi się brzmienie grupy, odmienne od tego zawartego na płycie sprzed kilku lat i bliskie właśnie estetyce elektrycznego etapu Davisa. Już frenetyczny rytm, mnogość pulsów, pewien liryzm emanujący z sekwencji fraz i tonów oraz świetne operowanie sceniczną przestrzenią mogły się podobać. A obserwacja szczególnej formuły pracy zespołu, oświeconej przez dyrygenta improwizacji doskonale wykorzystującej potencjał dużego składu, uczyniły występ Nublu Orchestra przeżyciem niezwykłym. Jeśli sensu festiwali szukać w pokazywaniu publiczności rzeczy na co dzień w Polsce niespotykanych, to Nublu Orchestra okazuje się jedynym takim punktem tegorocznej edycji WSJD. Przed koncertem Mariusz Adamiak zapowiedział, że za rok jazz na WSJD będzie odważniejszy i młodszy niż per saldo na tegorocznej edycji. Miałem deja vu.
[zdjęcia: Piotr Lewandowski]