napszykłat
Musicaction
Kristen
Niechęć
27. Dni Sztuki Współczesnej - scena muzyczna
Strefa CSW - koncerty majowe
Plum
Kari Amirian
Maszyny do słuchania
Green ZOO Festival
ATP I'LL BE YOUR MIRROR London 2012
Primavera Sound 2012
LDZ_2.0
Rock for People 2012
Pohoda Festival 2012
Dour Festival 2012
OFF Festival 2012
Flow Festival 2012
ATP curated by The National



Czuję się trochę idiotycznie słuchając „Wabienia dziewic” w postaci cyfrowej i gapiąc się w komputer. Mimo nieocenionej wartości tego wydawnictwa, jego reedycja nawet w postaci płyty CD nie zdałaby się na wiele. W przypadku Sebastiana Buczka jak mało kiedy istotna jest efemeryczność i auratyczność jego pracy, która miałaby szansę objawić się jedynie w momencie odegrania na żywo tego materiału lub raczej t w o r z e n i a go na żywo. Buczek sam skonstruował nośniki do swojej muzyki – płyty wykonane z wosku, szelaku, plexi czy nawet jadalnej czekolady - więc forma jest tutaj nawet ważniejsza niż treść. To płyta pełna szumów i trzasków, dźwięków przeskakiwanej płyty, która z jednej strony może być pochodną dokonań Philipa Jecka, który nakłada na siebie anty-melodyjne winyle, wygrzebane z komisów, a z drugiej zabaw radioodbiornikami Johna Cage'a, bo przecież szumy jakie znajdziemy na „Wabieniu Dziewic” wcale nie są tak odległe od obszarów dźwięków jakie penetrował Amerykanin.
Płyta to więc ledwie namiastka zapisu tego osobliwego i niezwykłego eksperymentu. Mik Musik odwala świetną robotę przypominając o tym materiale w 10 lat po jego pierwszym wydaniu. I mimo że ducha muzyki Buczka przywraca tylko w znikomym stopniu to pokazuje go jako niezwykle oryginalnego i pomysłowego twórcę, a „Wabienie Dziewic” wciąż przywołuje w kategorii jednej z najbardziej bezkompromisowych i oryginalnych płyt w historii polskiej muzyki.
[Jakub Knera]