napszykłat
Musicaction
Kristen
Niechęć
27. Dni Sztuki Współczesnej - scena muzyczna
Strefa CSW - koncerty majowe
Plum
Kari Amirian
Maszyny do słuchania
Green ZOO Festival
ATP I'LL BE YOUR MIRROR London 2012
Primavera Sound 2012
LDZ_2.0
Rock for People 2012
Pohoda Festival 2012
Dour Festival 2012
OFF Festival 2012
Flow Festival 2012
ATP curated by The National



Kolejna edycja Tzadik Poznań Festival za nami. Tym razem wrażenia zapewnili głównie polscy muzycy - nietuzinkowo nawiązujący do żydowskiej tradycji muzycznej, wyciągający z niej najciekawsze wątki i prezentujący je w nowym, współczesnym świetle, obficie uzupełniając je własnym podejściem do muzyki jazzowej i nie tylko.
Fenomenalnie wypadł Mikołaj Trzaska, który grając solo płacze, łka, podnieca się, doznaje uniesień i ekstaz, a część publiczności, dzięki muzyce, robi to razem z nim. Wykorzystując saksofon altowy, klarnet basowy i tarogato, jak sam przyznaje, chce z innej perspektywy ukazać współczesne brzmienie muzyki żydowskiej i to doskonale mu wychodzi. Szkoda tylko że zachowanie publiczności i bardzo duszna sala utrudniały komfortowy odbiór. Wymowna anegdota z koncertu: W przerwie między utworami, już pod koniec koncertu, Mikołaj oznajmił publice, że „teraz nie zastanawia się już co zagrać, ale o czym.” Odpowiedział mu z pierwszego rzędu głos kobiecy, żeby zagrał „o miłości”. Trzaska uprzejmie odpowiedział - „widocznie Pani nie słuchała"...
Undivided z kolei łączy poruszające melodie ze swobodą improwizacją, opartą na emocjach muzyków. Zespół poruszał się w spectrum muzycznym od liryzmu, piękna, delikatności w graniu (główne motywy), przez nastrój egzystencjalnego niepokoju, do twardych i zimnych dźwięków. Imponuje świetna gra składu zaczynając od lidera, Wacława Zimpla, który jest najmłodszy, po Klausa Kugela, Marka Tokara i Bobby'ego Few, genialnego pianisty oraz specjalnego gościa Perry'ego Robinsona, klarnecisty z Nowego Jorku.
Zimpel i Robinson powrócili w ramach koncertu Muzyka Żydów z Jemenu, na którym wystąpili z Raphaelem Rogińskim i Michaelem Zerangiem. To próba twórczego odwołania do mało znanej i słabo zbadanej muzyki Żydów z tego rejonu. Wspaniale było usłyszeć tak stare melodie, powstałe w oderwaniu od głównego nurtu muzycznej kultury żydowskiej, a będące pod mocnym wpływem kultury Beduinów i Arabów, grane przez tak świetnych muzyków. Ich porozumienie było bardzo głębokie, przez co muzyka płynęła swobodnie i lekko. Efekt rewelacyjny.
Jak kalejdoskop mieniła się muzyka składu Żydowski Surf, będącego kolejnym z projektów warszawskich chłopaków: Raphaela Rogińskiego, Macia Morettiego i Bartka Tycińskiego oraz Oli Rzepki. Fantastyczne połączenie muzyki surferskiej z rockiem, melodiami żydowskimi i avant-jazzowym zacięciem robiło wrażenie w przypadku każdego z nich – Macio grał skupiony, opanowany, pełen spokoju, Rogiński był pełen ekstazy i uniesienia, Tyciński grał precyzyjnie i stylowo, a sekcję rytmiczną pięknie wygrywała Rzepka. Świetny koncert, dużo lepszy niż ten, którym kiedyś debiutowali w Warszawie.
Świetnym uzupełnieniem programu festiwalu był koncert młodego zespołu Daktari. Wśród swoich inspiracji wymieniają m.in. Sonic Youth, Gastr Del Sol, A. Hilla i J. Hemphilla. Podczas koncertu przedstawili autorskie kompozycje pochodzące z debiutanckiej płyty „This is the last song I wrote about Jews. Vol. 1”. Koncert niezły, zespół rozwinął się muzycznie w porównaniu do koncertu słyszanego przeze mnie mnie więcej rok temu, oby tak dalej. Na Meadow Quartet niestety nie udało nam się dotrzeć. Festiwal ukoronował jam w Dragonie, z udziałem Wacława Zimpla, Raphaela Rogińskiego, Perry'ego Robinsona, Marka Tokara, Michaela Zeranga i innych.
[zdjęcia: Michał Małota]