napszykłat
Musicaction
Kristen
Niechęć
27. Dni Sztuki Współczesnej - scena muzyczna
Strefa CSW - koncerty majowe
Plum
Kari Amirian
Maszyny do słuchania
Green ZOO Festival
ATP I'LL BE YOUR MIRROR London 2012
Primavera Sound 2012
LDZ_2.0
Rock for People 2012
Pohoda Festival 2012
Dour Festival 2012
OFF Festival 2012
Flow Festival 2012
ATP curated by The National



Nie widziałem wcześniej koncertu Jozefa van Wissem, ale coś mi mówi, że występ w Królikarni był dla niego raczej nietypowym przeżyciem - choć van Wissem jest lutnistą i sięga po interpretacje XVIII-wiecznych kompozycji, to chyba częściej grywa w klubach niż pałacach i na pewno funkcjonuje z dala od akademizmu (nie twierdzę, że ten był obecny w Królikarni). Kameralny koncert w Królikarni był elementem programu muzycznego towarzyszącego wystawie Damy z Pieskiem i Małpką i jeśli pojawiły się w nim utwory XVIII-wieczne, to splotły się niepostrzeżenie z własnymi kompozycjami van Wissema, przywołującymi na myśl surową amerykańską tradycję wywodzącą się od Johna Fahey. I splotły się bynajmniej nie dlatego, że utwory dawne są przez lutnistę grane od tyłu, lecz dzięki hipnotyzującym figurom, dyskretnym rezonansom i sinusoidalnej repetycji obecnej w jego muzyce. Co ciekawe, choć lutnia wydaje się dość suchym instrumentem i na ostatniej płycie artysty przestrzeni dodają plamy elektrycznej gitary niejakiego Jima Jarmusha, to w owalnej sali Królikarni tego rezonansu i pogłosu było całkiem sporo. W panującej ciszy wyraźna stała się dynamika tych utworów, a koncert miał magnetyzującą siłę skupionej muzyki tworzonej przez człowieka, który idzie własną, nietypową drogą bez gestów na pokaz.
[zdjęcia: Piotr Lewandowski]