napszykłat
Musicaction
Kristen
Niechęć
27. Dni Sztuki Współczesnej - scena muzyczna
Strefa CSW - koncerty majowe
Plum
Kari Amirian
Maszyny do słuchania
Green ZOO Festival
ATP I'LL BE YOUR MIRROR London 2012
Primavera Sound 2012
LDZ_2.0
Rock for People 2012
Pohoda Festival 2012
Dour Festival 2012
OFF Festival 2012
Flow Festival 2012
ATP curated by The National



Koncert w Powiększeniu był nie tylko ostatnim występem Starlicker w Polsce, ale i na całej europejskiej trasie. Rob Mazurek, John Herndon i Jason Adasiewicz dotarli więc do Warszawy bez jakichkolwiek płyt, ale za to z frenetycznym natężeniem muzyki. Sednem tego zespołu jest brzmienie - wyzute z niskich częstotliwości, pełne rezonansów i cięć. To ono definiuje kompozycje i formę, w których charakterystyczne tematy melodyczne Mazurka nabierają wyjątkowej intensywności, przepływając z jednego instrumentu na drugi. Herndon ma tu zdecydowanie więcej miejsca niż w Tortoise i chyba więcej niż w kwintecie "Sound IS", rozpinając przestrzeń, w której demarkacja między rytmem a melodią wydaje się przestarzała. Na dodatek przestrzeń skrajnie fizyczną, graną mocno, gęsto, lecz finezyjnie zarazem. Adasiewicz otrzymuje środowisko, w którym wibrafon wreszcie nie musi być ersatzem fortepianu, wędrując od free jazzu, przez minimalistyczne figury po dźwięczne rezonanse. Mazurek na koncercie pokazał, że jego pozycja "lidera" zwłaszcza w tym projekcie jest raczej pozycją inicjatora, pomysłodawcy, niż postaci dominującej. Główna część koncertu przyniosła wszystkie sześć kompozycji z "Double Demon", rozciągniętych tutaj łącznie o dobry kwadrans. Zabawne, że znając album odbierało się je niemal jak piosenki, wzniesione na żywo na nowy poziom, rozwinięte, rozdarte, efemeryczne, ale ciągle piosenki. Utwór na bis od tej piosenkowości odszedł dalej w stronę abstrakcji, czy wręcz od jazzu do improv.
Poprzednia wizyta wszystkich trzech muzyków w Warszawie miała miejsce półtora roku temu ze wspomnianym kwintetem Sound IS, więc trudno uniknąć porównań. Mi jednak zestawianie zawartości obu koncertów wydaje się nie do końca sensowne - Sound IS postrzegam jako niemal ostateczny jazzowy kwintet, a Starlicker jako najbardziej świeżą, jeszcze gorącą i fascynującą brzmieniowo-wykonawczą koncepcją, rzecz Mazurka. Oba koncerty były genialne, a zarazem różne.
[zdjęcia: Piotr Lewandowski]