napszykłat
Musicaction
Kristen
Niechęć
27. Dni Sztuki Współczesnej - scena muzyczna
Strefa CSW - koncerty majowe
Plum
Kari Amirian
Maszyny do słuchania
Green ZOO Festival
ATP I'LL BE YOUR MIRROR London 2012
Primavera Sound 2012
LDZ_2.0
Rock for People 2012
Pohoda Festival 2012
Dour Festival 2012
OFF Festival 2012
Flow Festival 2012
ATP curated by The National



Niemiecki elektroniczny pop z reguły cechuje perfekcjonizm i wręcz sterylne piękno. Nie inaczej jest w przypadku duetu HUNDREDS. Na jego warszawskim koncercie pojawiła się odrobina szaleństwa, ale jak na polskie standardy było go bardzo mało. Za to scenicznej pewności, wyrazistości szoł i klasy, z jaką elektroniczno-fortepianowe piosenki nabierały żywego oblicza, chyba żaden polski zespół z jedną płytą na koncie (albo kilkoma nawet) nie byłby w stanie osiągnąć. Coś za coś. Rodzeństwo z Hamburga stworzyło show w pełnym słowa znaczeniu, w którym jego muzyka rozkwitła. Można na nią spojrzeć jako na przeniesienie koncepcji Lali Puna w pełni współczesny kontekst - czerpiący z najnowszych wątków elektroniki, od chłodnych eksperymentów Raster Noton po taneczne łamańce, oraz mniej zdystansowany emocjonalnie. I z piosenkami, które angażują publiczność. Pewnie jeszcze do nas wrócą, ale warto było ich zobaczyć już teraz.
Wieczór otworzyła niejaka Fee Kürten aka Tellavision, drobniutka osóbka sklejająca piosenki z loopów tworzonych na scenie z syntezatora, głosu, bębenka, gitary itp. Metoda jak wiadomo niezła, ale trzeba ją wdrażać z pełnym przekonaniem i werwą. Koncert mógł być naprawdę niezły, bo kompozycje w ciemnych barwach romantyzmu miały potencjał. Ale Fee sama go sobie zepsuła, sprawiając wrażenie, jakby sama nie wierzyła w to, co robi, przez co zamiast słuchać, kibicowaliśmy jej, by przedostała się przez ten labirynt pętli do końca.
[zdjęcia: Piotr Lewandowski]