napszykłat
Musicaction
Kristen
Niechęć
27. Dni Sztuki Współczesnej - scena muzyczna
Strefa CSW - koncerty majowe
Plum
Kari Amirian
Maszyny do słuchania
Green ZOO Festival
ATP I'LL BE YOUR MIRROR London 2012
Primavera Sound 2012
LDZ_2.0
Rock for People 2012
Pohoda Festival 2012
Dour Festival 2012
OFF Festival 2012
Flow Festival 2012
ATP curated by The National



Czerwcowy koncert Levity na jazzowym showcase był dla mnie symbolicznym aktem wyjścia tego zespołu poza jazzowy idiom - w elektroakustyczną, meandrującą muzykę. Miesiąc później zespół zagrał cztery koncerty na Chłodnej i w sierpniu zarejestrował "Afternoon Delights", którego koncertową wersję mogłem po raz pierwszy usłyszeć w Kulturalnej. Z albumem już się wcześniej osłuchałem i szedłem na koncert z mieszanymi uczuciami - z jednej strony ciesząc się brzmieniowymi i formalnymi poszukiwaniami grupy, z drugiej będąc rozczarowanym tym, jaką formę one przyjęły. Warszawski koncert pokazał, że Levity trochę za prędko wskoczyło w nowy idiom pozornych kontrastów. Kontrastów między sentymentalnymi jazzowymi frazami i rytmicznymi figurami pianina a pasmami szumów korga, między pasażami uporządkowanymi a tzw. chaotycznymi, między gęstością gry perkusji i basu a statycznym trwaniem utworów. Jasne, było parę tzw. momentów i rozumiem, że ten kalejdoskop Levity może się podobać, ale moim zdaniem muzykom wyszedł anty-jazzowy jazz. Zapowiadany przez zespół gość z Ukrainy okazał się potężnym czekoladowym Mikołajem, skonsumowanym przez publiczność i zespół po koncercie. I takiej przewrotności zabrakło mi w muzyce - moim zdaniem najlepsze co mogli by teraz zrobić, to pociągnąć dalej tamte improwizowane koncerty z lata - teraz przystanęli w pół kroku.
[zdjęcia: Piotr Lewandowski]