polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
A SEA OV SMOKE Usu

A SEA OV SMOKE
Usu

Najpierw przyszło zaskoczenie formą wydawniczą, potem dźwięki "usu" przejęły palmę pierwszeństwa. Ręcznie robione ekoetui może nie jest najpiękniejszym opakowaniem pod słońcem, ale sam pomysł wydania tego właśnie w takiej formie wydaje się być z góry zaplanowany. Przy tak symbolicznym pierwszym nakładzie - raptem 69 egzemplarzy - dowolność i swoboda w projekcie jest tu rzeczą nadrzędną. Gdybym miał umiejscowić gdzieś zawartość "usu", to pokusiłbym się o rejony muzyki ilustracyjnej. Ale nie takiej, pełnej nic nieznaczącej, dźwiękowej pustyni. Na "usu" wyobraźnia muzyczna serwowana jest na każdym kroku a dynamika miejscami aż kipi, podsycana przez umiarkowanie użyty wokal Eugene'a Robinsona i wszechobecne partie saksofonu Adriana Northovera. A Sea Ov Smoke zawiera w sobie lekkość przyswajania, a te 23 minuty można śmiało zapętlić w odtwarzaczu, tak by muzyczne obżarstwo nie znało granic. Dokonania projektu pod wodzą Tomasza Mądrego są jak zbiór muzycznych pocztówek z mrocznych miejsc, gdzie w oddali tętni miejskie życie, a światła przejeżdżających samochodów rozświetlają tylko na moment najbliższą okolicę. Na pierwszy rzut oka praktycznie nic tam się nie dzieje. Trzeba podejść bliżej, zatrzymać się i w spokoju wsłuchać się w te dźwięki. I na koniec już zupełnie luźne skojarzenie. Filmowy cytat "Dick Laurent is dead" jest tu małą podpowiedzią, aby wejść w świat "usu" z marszu.

[Marc!n Ratyński]