



Gdyby Jack White usłyszał Popsysze, zamiast zajmować się solową działalnością, od razu chętnie wyprodukowałby im drugi krążek, jestem tego pewien. Mnie ten zespół zachwyca już od pierwszego kawałka - „Joulin” trwa raptem dwie minuty, a dzieje się w nim bardzo dużo: jest zadziorny, porywczy, skondensowany, zwięzły i pomysłowy, wyczerpuje masę pomysłów w krótkim czasie. Rock'n'rollowy szał pędzi tu na złamanie karku, w kolejnych utworach trochę zwalniając, ale nie szczędząc ciekawych rozwiązań, frapująco przebojowych melodii czy bardziej psychodelicznych odjazdów jak w „She's Pumpkin”. Czasem trochę kuleje angielski Jarka Marciszewskiego, wokalisty zespołu, ale z drugiej strony Popsysze bardzo świetnie wypadają, kiedy śpiewa po polsku, w jedynym na płycie zaśpiewnym w tym języku „Rewolwerze”. „Popstory”, jak wskazuje tytuł, to świetny zestaw pop-rockowych, bardzo przebojowych kawałków, z których nie jeden ma nawet szanse zawojować listy przebojów. Gorąco polecam.
[Jakub Knera]