Powiększenie we wrześniu
Something Like Elvis
Hanne Hukkelberg
Matthew Shipp & Joe Morris
Six Organs Of Admittance
The Whitest Boy Alive
OffOnOff
The Complainer
Hotel Kosmos
Meril Wubslin
Jamie Lidell
Ólafur Arnalds
Hypnotic Brass Ensemble



Stając się odbiorcą muzyki, zestawiając często produkcje rodzime z zagranicznymi, przykrym okazuje się, jak często pozostajemy w tyle za twórcami zachodnimi.
Z tego powodu, bardzo ucieszyła mnie płyta, którą otrzymałem od Wojtka Kucharczyka, doskonałego rodzimego twórcy, a przy tym człowieka napędzającego działalność mik.musik.!., skupiającej interesujące osobistości i projekty nowobrzmieniowe w Polsce.
Dotychczasowe wydawnictwa mik.musik.!. ukazywały się w formie cd-r`ów, przybierając charakterystyczne formy estetyczne. Albumem "My Możemy Zrobić To Szybciej i Lepiej Niż DEUCE - We Can Make It faster And Better Than DEUCE!", label zrywa z dotychczasową formułą, wydając płytę o zachodnich standardach.
Odpowiednio wytłoczony krążek zapakowany jest w dopieszczony digi-pack, ubarwiony niezliczoną ilością fotografii, z której każda ironicznie udowadnia, że każdy może zrobić wszystko znacznie szybciej i lepiej niż DEUCE właśnie...
DEUCE to solowy projekt Piotra Połoza, znanego także jako DJ Djabuo, którego debiut - "Not In The Kitchen" ujrzał światło dzienne w roku 2001 nakładem mik.musik.!.
Teraz, po kilku latach, DEUCE uderza w znacznie intensywniejszej formie. Forma ta, przybiera cechy muzyki trudnej, momentami ciężkiej w odbiorze, ale stworzonej na światowym poziomie. Odnoszę wrażenie, jakoby DEUCE chciał utrzeć nosa wszystkim, ukazując rozwinięty polot producencki, charakteryzujący się bezkompromisowością i surowym - ale i racjonalnym - podejściem do materiału. Wiele na jego krążku nalotu noise`owego (chociażby w "Mass In Mall" którego nie mógłby przeoczyć sam Akita), zdeformowanych wpływów z estetyki hip-hopowej (w interesującej odpowiedzi na ważne pytania - "What I Like Most Is Hip Hop" oraz "What I Hate Most Is Hip Hop"), a także drapieżnego electro ("Chop My Fingers-We`re Drunk Again"), futurystycznego drum`n`bass, zgrzytliwych niespodzianek i rozwiązań rodem z dźwięków cyber-horrorów.
Co jeszcze bardziej interesujące, zagłębiając się w pajęczynę owych elektronicznych brzmień, dotrzeć możemy w estetykę bliską popowi - wystarczy niektóre kompozycje pozbawić hałaśliwej otoczki, a otrzymać można utwory melodyjne, do codziennego - niemalże radiowego - słuchania.
A tak, przychodzi nam spędzać czas w towarzystwie płyty, która powala swoją cybernetyczną energią, pełną emocji i kolejnych dopieszczonych pomysłów spod ręki DEUCE.
Szacunek budzi odwaga tego wydawnictwa oraz dbałość o szczegół - co widać (jeśli chodzi o cover), jak również słychać (krążek). Są oto ludzie, którym nie obce najbardziej interesujące osiągnięcia w muzyce nowego wieku.
Takich płyt w Polsce absolutnie brakuje i cieszy ona tym bardziej, a jednocześnie zmusza do wiary, że stanie się wydarzeniem również poza granicami naszego kraju.
[Tomek Doksa]