Powiększenie, Cafe Kulturalna, Chłodna 25, Nowy Wspaniały Świat - koncerty w lutym
TRZY NIEZWYKŁE SPOTKANIA
HERA w Składzie Butelek
Ed Wood
Alameda Trio
kIRk
Jacek Sienkiewicz
Kto zabił Alonę Iwanowną?
The Ex
ATP curated by Jeff Mangum
If You Say So Festival 2012
Asymmetry Festival 4.0
ATP I'LL BE YOUR MIRROR London 2012
Primavera Sound 2012
Pohoda Festival 2012
Dour Festival 2012
OFF Festival 2012
Flow Festival 2012
ATP curated by The National



Płyta jest zbiorem niedostępnych nagrań muzyka Davida Pajo, nagrywającego jako Papa M. To postać dobrze znana tak w Europie, jak również za Oceanem - oprócz nagrywania pod szyldem Papa M, wydaje również swoje nagrania pod maską Aerial M. Dał się poznać także jako współpracownik tuzów nowoczesnego grania takich jak Tortoise czy Stereolab. Więcej - dokańczając charakterystykę Pajo - wraz z Billym Corganem (ten od Smashing Pumpkins) współtworzył formację Zwan...
Do tej pory polska publiczność nie miała jednakże okazji poznać go bliżej - zapewne między innymi dla niej przygotowano swego rodzaju wprowadzenie w tematykę Papa M. Krążek "Hole Of Burning Alms" zawiera kilkanaście utworów, które pojawiły się swego czasu wyłącznie na rynku amerykańskim. Są to strony b singli, kompletne niekiedy rarytasy. Najlepiej w tym gronie wypadają covery - szczególnie blisko 17-minutowy "Turn! Turn! Turn!" z dyskografii The Byrds, wybijający się ponad resztę materiału.
Nie ma co ukrywać - wydawnictwo jest zwyczajną kompilacją niepublikowanych materiałów Papa M, momentami cieszącą ucho miłą americaną, frapującym indie-rockiem, niekiedy zaś zniechęcającą kiepską mieszanką stylistyk post-rocka czy folku... Materiał, poprzez swoją różnorodnością nie jest spójny - owa niespójność dla niektórych staje się atutem, tutaj jednak skłania do rozczarowań niż zachwytów. Najwięcej radości sprawia natomiast wsłuchiwanie się w budowę długich, ciepłych przestrzeni delikatnego rocka (jak to ma miejsce w "Vol de Nuit" czy generalnie utworach otwierających płytę). Pozwalają one docenić talent Davida Pajo i przyjrzeć się bliżej kolejnej indywidualności amerykańskiej sceny muzycznej. Tak też powinienem oceniać tę płytę - jako obserwację zjawiska, próbę ukazania publiczności ukrytych możliwości Papa M, różnych stylistycznie i tworzących wrażenie przeciętnie skompilowanej składanki. Biorąc to pod uwagę, kiepska formuła albumu staje się zrozumiała.
[Tomek Doksa]