polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
Julian Lynch Lines

Julian Lynch
Lines

Julian Lynch jest osobą nieprzewidywalną. Pamiętam jak na łopatki rozłożył mnie jego świetny, intymny album Mare, a jakim potem okazał się zaskoczeniem, kiedy na scenie w stricte rockowej konwencji zagrał materiał z tej płyty na żywo. Terra troche mnie rozczarowała, za dużo było między tymi dwoma albumami podobieństw, przez co brzmiała bardziej jako młodsza siostra Mare, aniżeli konsekwentny rozwój pomysłów muzyka. Natomiast Lines to doskonały powrót. Lynch odchodzi na nim od intymnych wynurzeń, snujących się melodii, tkanych w bardzo delikatny i subtelny sposób. To rozwinięcie formuły orkiestrowego brzmienia, na swój sposób w wykonaniu objazdowej trupy, mini-orkiestry, która rockową i utrzymaną trochęw aurze country konwencję, miesza z muzyką world i osobliwą odmianą folku. Surowe i prymitywnie brzmiące gitary świetnie łączą się z melodiami klarnetu (chociażby hipnotyzujące i transowe “Horse Chestnut”), elektroniki, sampli w tle czy masy nierównych, troche niedokładnych zagrań melodycznych. Lines to bogactwo aranżacji o intymnym wydźwięku i próba okiełznania (z doskonałym efektem!) masy instrumentów – Lynch tworzy zwiewną, a jednocześnie treściwą i pełną detali opowieść. Kompozycje mieszczą się w swobodnych piosenkowych strukturach, wielokrotnie poza nie wychodząc. Dzięki partiom rozimprowizowanych instrumentów, w wielu momentach czerpiącie w większym stopniu z jazzu, niźli rocka. Zaletą Lines jest także to, że album ten się nie powtarza – praktycznie każda kompozycja zmierza w innym kierunku, jednocześnie zachowując spójność, balansując między gatunkami: od kwaśnego i rock’n’rollowego, ale utrzymanego w ryzach brzmień lo-fi “Onions”, podskórnego “Gloves”, po subtelne, elektroniczne “Lines”, przepiękne, wzruszające “North Line”, czy finałowe, zapadające w pamięć “Shadow”. Genialna płyta. Trochę baśniowa i ujmująca, a jednocześnie szczera, przemyślana co do każdego detalu. Murowany kandydat do podsumowań roku.

 

[Jakub Knera]