polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
Antti Tolvi wywiad

Antti Tolvi
wywiad

Click here for the English version of this article

Antti Tolvi, fiński muzyk z nurtu free-improv, od kilku lat przewinął się przez kilka składów, eksperymentujących z brzmieniem i budowaniem kompozycji, a także pełnych swobody przy ich tworzeniu. Do tej pory przede wszystkim wykorzystywał instrumenty dęte, przy Pianoketo, wydanym przez label Fonal, zasiadł za fortepianem. Dlaczego to zrobił, jak nagrywał płytę przeczytacie poniżej.

Jakub Knera: Jak ważne dla muzyków grających muzykę improwizowaną jest wykształcenie w Akademii Muzycznej? Zcząłeś grać bez wykształcenia - myślisz, że gdybyś poszedł do szkoły muzycznej, wpłynęłoby to na Twoją grę i spojrzenie na muzykę?

Antti Tolvi: Cóż, trudno powiedzieć, ale jeśli uczyłbym się w konserwatorium, prawdopodobniegrałbym dużo muzyki innych twórców. Przez to miałbym mniej czasu aby szukać czegoś nowego i tworzyć coś własnego. Nie jestem zainteresowany poprawnym graniem albo techniczną precyzją. W muzyce interesuje mnie to co dzieje się wewnątrz niej. Większość moich znajomych, którzy tworzą muzykę, nie skończyli akademii muzycznych. Zazwyczaj było to coś innego, przeważnie historia sztuki, filozofia albo na przykład ogrodnictwo.

W 2000-2001 studiowałeś klasyczną muzykę indyjską w Varanasi. Opowiedzi mi trochę więcej o tych studiach. Czym właściwie jest klasyczna muzyka indyjska i na ile to wpłynęło na Ciebie jako muzyka?

Razem z moim znajomym Tero Kemppainen znaleźliśmy coś takiego jak indyjska muzyka klasyczna – wiedziałem, że jeśli chcę ją grać, będę potrzebować indyjskich instrumentów Wtedy – to było zimą ponad dekadę temu – po prostu wybrałem się do północnych Indii. Słyszałem, że Varanasi to miasto pełne muzyki, więc pojechałem tam, znalazłem sitar i nauczyciela. Chociaż z uczeniem się u niego było różnie, uczestniczyłem wtedy w wielu wspaniałych koncertach i spotkałem masę muzyków, którzy przyjechali do Varanasi studiować indyjską muzykę i tańczyć. To właśnie w Indiach i Nepalu „zrozumiałem” czym jest wszelkiego rodzaju muzyka eksperymentalna. Ta podróż sprawiła, że zaczęła cieszyć mnie muzyka noise i wszelkiego rodzaju dziwne dźwięki. Ciężko powiedzieć, dlaczego stało się to właśnie tam, może dlatego że miałem masę czasu na myślenie o muzyce.

Indyjska muzyka odcisnęła swe piętno na „Pianoketo”?

Ten album to w pewien sposób raga (melodyczna rama do improwizacji i komponowania w klasycznej muzyce indyjskiej). Wybrałem 11 nut z fortepianu i grałem tylko je. W ragach został stworzony określony system, według jakiego należy grać: wybierasz nuty, masz konkretny czas do gry (wczesny poranek, rano, dzień lub noc) i z tymi wytycznymi zaczynasz improwizować.

Przez ostatnie 10 lat grałem prawie całkowicie muzykę free-improv, bez jakichkolwiek regulacji. Wyjątkiem jest może projekt Lau Nau, gdzie wykonujemy przede wszystkim piosenki. Na „Pianoketo” chciałem więc zrobić coś innego i okazało się, że dobrze jest mieć pewne zasady podczas gry w pojedynkę. Nie zgubisz się tak łatwo i możesz bardzo mocno skoncentrować się na brzmieniu i muzyce.

Widziałem Twój koncert na Tallin Music Week – grałeś wtedy na klarnecie i na instrumentach elektronicznych. To były niekończące się kompozycje, bardzo mantryczne. Jak zapatrujesz się na taką formę gry?

Grałem z moim przyjacielem Ramo Teder jako duet AnttiPasta. Muzyka improwizowana jest jak życie – raz idzie w górę, raz w dół (prędzej lub później), po prostu jakoś się toczy. Potrzebujemy żyć, dlatego tak gramy.

„Pianoketo” przypomina trochę tamten koncert. To trzy bardzo długie utwory zagrane solo na fortepianie, które ciągną się w nieskończoność.

Tak, ostatnio zaczęły mi się podobać takie długie, niekończące się kompozycje. Ich forma sprawia, że można się zatrzymać i cały czas trwać przy jednym dźwięku.

Do tej pory grałeś przede wszystkim na instrumentach dętych: klarnetach, saksofonach, fletach. Dlaczego teraz zdecydowałeś się nagrać album, w którym grasz jedynie na fortepianie?

Mamy stary fortepian dziadów mojej żony Laury w naszym domu. Nie był używany przez około 30-40 lat, ale jest tak nastrojony, że wciąż brzmi bardzo ładnie. Moje umiejętności gry na fortepianie były bliskie zeru i zacząłem używać go tak, jakby to był saksofon sopranowy: nie ruszając za wiele ramionami, a raczej skupiając się przede wszystkim na palcach. Do tego używałem pedału tworzącego echo – wtedy wszystkie struny współbrzmiały razem i efekt był świetny. To moje pierwsze prawdziwe „klawisze”, bo do tej pory grałem dużo na różnych keyboardach i syntezatorach.

Przy fortepianie nie musisz tyle dmuchać co przy instrumentach dętych, więc możesz skupić się na wielu innych kwestiach. Czym różniło się dla Ciebie granie na fortepianie od grania na dęciakach?

Mogłem w większym stopniu skupić się na słuchaniu. A do tego nie był konieczny tak wielki wysiłek fizyczny. Kiedy dmuchasz, cały czas się poruszasz, trwasz w tym. Z fortepianem jest inaczej – ruszasz się mniej i bardzo szybko twoje muskuły wiedzą co robić. A jeśli można się na tyle zrelaksować, możesz zacząć słuchać. Po prostu pozwalam się ponieść, siadam i słucham. Kiedy gram na saksofonie, podczas noise’owych free-improwizowanych sesji, nagrywam je i muszę reagować na tysiące zjawisk, interakcji z innymi muzykami. Ciężko jest więc słuchać wszystkiego jako całość, ogarnąć to. Oczywiście wtedy również daję się ponieść, chociaż w zasadzie ciężko jest zrobić „coś”, kiedy muzyka trwa. Kiedy w muzyce panuje hałas i chaos, jej granie to uwalnianie z siebie dzikości i energii. Teraz było trochę inaczej. Dlaczego ptaki śpiewają? Nie chodzi to o to, żeby im się podobało. Robią to bo muszą – po prostu radość życia wydobywa się z ich płuc.

Do nagrania „Pianoketo” wykorzystałeś mikrofony binauralne. Powiedz mi jak wpadłeś na ten pomysł, dlaczego zdecydowałeś się ich użyć?

Mikrofony binauralne zazwyczaj są używane do nagrań terenowych, przede wszystkim do bardzo cichych brzmień. Przechwycają i rejestrują dźwięk tak jak słyszą go nasze uszy, z każdej strony i z każdego miejsca. Te, których używałem są tak małe, że można je włożyć w uszy, więc rejestrowane brzmienie pokrywało się z tym, co słyszałem. Do tego dochodził kolejny aspekt: bez problemu mogłem poruszać głową – a więc mikrofonami – podczas słuchania. Kiedy zbliżałem je do fortepianu, tworzył się niezwykły efekt flanger, który przenosiłem na taśmę. Dzięki temu tworzyłem dodatkowe tony i warstwy dźwięków.

Po powrocie z Indii grałeś z free-jazzowym kwartecie Rauhan Orkesteri, a także z Päivänsäde. Kilka lat później, wyjechałeś na wieś i zacząłeś tworzyć muzykę w opozycji do noise i free-jazzu jaki grałeś w tych zespołach. Harmonie, nakładanie się dźwięków, bez początku i bez końca, przenikanie się brzmień, spokój – co sprowokowało Cię do pójścia w tym kierunku?

Może starzenie się i coraz głębsze wnikanie w muzykę? Kiedy najpierw starasz się być coraz głośniejszy i szybszy, docierasz do limitu możliwości i zmieniasz kierunek działań. To po prostu wychodzi samo z siebie. Ale uwielbiam oba te kierunki.

---ENGLISH VERSION---

Antti Tolvi, a Finnish musician with background in free-improv music scene, for several years had been established in several configurations, experiment with sounds and building composition and full freedom in their creation. Until now, mainly used brass, with Pianoketo issued by the label Fonal he sat behind the piano. Why he did it, how he recorded an album you can read below.

How important is a music academy/classical music background for a musician making improvised music? You've started playing with no educational background - do you think it would change something if you learned a lot in a music school?

Well, hard to say, but if you study in a conservatory, you probably have to play a lot of other people’s music, so it might be hard to find something own and new. I’m not very interested if something is played right or is technically something. What’s inside interests me. Most of my friends who make music have studied something else than music. Mostly art, philosophy, gardening or so.
Between 2000 and 2001 you studied Indian classical music in Varanasi. Could you tell me a bit more about these studies? What is Indian classical music and how important was it for your career?

We discovered Indian classical music with my free jazz friend Tero Kemppainen. If I wanted to play classical Indian music, I needed some instruments. Then one winter more than ten years ago I just went to north India. I heard that Varanasi is full of music. I went there and found a sitar and a teacher. Of course the teacher was what he was, but I saw a lot of great concerts and met many travellers who had come to Varanasi to study Indian music or dance. Somehow there in India and Nepal I started to “understand” all kinds of experimental music. I began to enjoy noise and all kinds of sounds. Hard to say why it happened over there, maybe because there I had a lot of time to think about music.

Has Indian music influenced Pianoketo?

This album is a kind of raga (a melodic framework for improvisation and composition in Indian classical music). I picked 11 notes from the piano, and started to play those. In Indian raga there’s the same system, you have notes which you play, you have time when you play (early morning, morning, day, night and so on). And then you start to improvise with these.

For the last 10 years I have almost only played totally free improvised music, no rules at all. (except in Lau Nau, where we mostly play songs). So I wanted to do something else. And it is very nice to have some rules when you play alone. You won’t get lost so easily, and you can really focus on the sound and so.

I saw your concert during the Tallinn Music Week, when you were playing the clarinet and electronica. It seemed like continuous compositions with no ends. How do you like this form of playing?


Yes, I played with my friend Ramo Teder, we have this duo called AnttiPasta. Improvised music is like living your life, it goes up, it goes down (sooner or later), just goes on. We just need to live.

I'm asking because I have the same impression with Pianoketo  - there are three very long tracks played solo on piano, which seem continuous too.

Yes, I have begun to like making long duration pieces lately. You can really stop there and be in that sound.

You usually play wind instruments - clarinets, saxophones, flutes etc. Why have you decided to record an album where you play the piano?

We brought an old piano to our home which belonged to Laura’s (my wife’s) grandmother. It hasn’t been played for maybe 30-40 years or something, and the tuning was (and still is) really nice. My piano playing skills were close to zero. I started playing it like I play the soprano saxophone. Not moving my arms at all, only fingers. Then when I used the echo pedal all the strings started sing together, and I was sold. I found my first keyboard. And since that I have played quite a lot of all kinds of keyboards and synths.

Because you don't have to blow, you can focus more on other things when playing the piano. What are these other things that you focus on? What were the main differences for you between playing wind instruments and piano?

I can focus more on listening. I don’t have to do so much physically. When you blow, you are moving all the time. With the piano you can do so little that your muscles soon know what to do. And if you can relax enough, you can begin to hear. Let the nature do the work. You just sit and listen. When I’m playing the saxophone in noisy free jazz jams, I have to record the session, because while playing fast, you have to react all the time to a thousand directions. So it is hard to hear the whole thing. Of course in here I also let the nature do the work (it is impossible to try to think something in the midst of music). With a more chaotic kind of music, it’s more about letting the energy come out as wild as it gets.

Why do the birds sing? They don’t enjoy it, they just have to. The joy of life just explodes out of their lungs.

In your recordings you used binaural microphones. Could you explain the idea of how they work and why you've decided to use them?

Binaural mics are normally used for field recording. For quiet stuff. They capture sound as our ears hear it. From every direction. They are so small that you can place them in your ears, so they really capture what you hear. Because of that, I can easily move my head and the mics while playing the piano. When the microphone moves further from and closer to piano, there comes this nice flanger style of effect to tape. So I can play with overtones little more.

After your return from India, you played with the free jazz quartet Rauhan Orkesteri as well as with Päivänsäde. But after a few years of playing noisy and chaotic free jazz, you went to the countryside and started playing solo music, which is in stark contrast to what you were doing in these bands. Harmonies, overtones, going into sound, no ends, no beginnings, something coming from nothing, just perfect peace - what put you in that direction?

Maybe getting older, and getting deeper. If you just try to be faster, harder, louder and so on, you will eventually find your limit, but if you go the other way, and just let go, it’s much easier. But I love both.

[Jakub Knera]