polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
Kim Hiorthøy Dogs

Kim Hiorthøy
Dogs

Sporo czasu minęło od ostatniego solowego wydawnictwa Kima Hiorthøy, jednego z najciekawszych europejskich twórców poprzedniej dekady. Dlatego Dogs jawi się jako coś nieoczekiwanego, zwłaszcza z perspektywy graficznych zajęć tego muzyka – jego prace stale zdobią okładki płyt Rune Grammofone i Smalltown Supersound. O ile jednak Hei czy My Last Day, wydane kolejno w 2000 i w 2007 roku miały w sobie to coś, tę multikulturowość, misz masz stylistyczny, podane w mikroskopijnej i zmieniającej się jak w kalejdoskopie komiksu formie, o tyle Dogs to rzecz bardziej ascetyczna. Niestety przez to także mniej barwna. Nagrania bazują niemal wyłącznie na brzmieniu fortepianiu, który co jakiś czas jest uzupełniany subtelnymi bitami i partiami syntezatorów. Norweg zamiast zwariowanej, połamanej i posklejanej elektroniki wyciszył się i postawił na post-klasyczny minimalizm, a nie różnorodną mozaikę. Fajnie dopracowane jest tu brzmienie – trochę jakby wytłumione, chłodne, wyalienowane kompozycje mają swój klimat, ale z drugiej strony ta redukcja dźwięku na rzecz modern classical nie pokazuje zbyt wiele, jest dosyć przewidywalna i mało odkrywcza. Bardziej przekonuje mnie jako zestaw szkiców i luźnych pomysłów, aniżeli próby odświeżenia języka czy powrotu z wizją aktualnej, dźwiękowej opowieści.

[Jakub Knera]

artykuły o Kim Hiorthoy w popupmusic