



Wokalista Rully Shabara grał już w Polsce z zespołem Senyawa, z Zoo chyba jeszcze nie. Zoo, oparte o wokal, dwa zestawy bębnów i bas, zagrało surowy, świetny koncert. Słychać było w ich muzyce wpływu japońskiego avant-rocka, echa industrialu, ale też oryginalność i dzikość. Pierwszoplanową rolę odgrywał wokal, szorstki, mocny, czasami odgrywający rolę instrumentu wzmacniającego rytmiczną kawalkadę. Ale była w muzyce Zoo też swoista delikatność, oraz, mimo oszczędnego formatu, różnorodność form. Świetny koncert.
[zdjęcia: Piotr Lewandowski]