



Pierwsze podejścia często są trudne, zwłaszcza w większym gronie. Dlatego nie chcę być przesadnie krytyczny, ale premierowy koncert projektu Pokusa XXL był słaby. Zespół postanowił grać długie formy, trochę ustrukturyzowane, trochę improwizowane, momentami przesadnie zapatrzone w Fire Orchestra. Z rozmiarem tej ambicji kontrastowały niestety przezroczystość form i brzmienia oraz banał ekspresji. Relatywnie najlepiej wypadły momenty grane przez cały zespół, w których poczuć można było obecność oktetu. W podgrupach niestety było kiepsko. Z wyjątkiem otwarcia ostatniej części koncertu białym śpiewem, nie sprawdziło się też wykorzystanie głosu. Odniosłem wrażenie, że poza sytuacją towarzyską, w graniu grupy nie było szczególnej siły napędowej. Może to jednak nie jest przypadek, że Mats Gustafsson założył Fire Orchestrę po ponad dwudziestu latach intensywnego grania?
[zdjęcia: Piotr Lewandowski]