



Tropical Fuck Storm na swojej drugiej tegorocznej europejskiej trasie pojawił się przy okazji wydania nowego maxi singla zatytułowanego Moonburn. Prawie 90-minutowy koncert składał się z dwunastu pozycji, obejmujących materiał ze wszystkich trzech płyt, ale znalazło się także miejsce na trzy covery, m.in. "Lose The Baby" (Lost Animal) oraz "Stayin' Alive" (Bee Gees).
Kwartet na koncertach imponuje, mocno przesuwając ciężar kompozycji w stronę acid punk oraz noise. Z wyśmienitego występu najlepiej wypadły masywny "Braindrops", skontrastowany drone'ową mocą "Ann" (cover The Stooges), cudownie miażdżący "You Let My Tyres Down" oraz gigantyczny, najpotężniejszy tego wieczoru, "Paradise". Australijczycy z ogromną swobodą i niebywałą energią, za sprawą dysonansów, wzbogacają struktury utworów (świetne zwłaszcza perkusyjne partie Lauren Hammel), w wyniku czego ich wydźwięk jest jeszcze bardziej psychodeliczny niż w wersjach studyjnych. W doskonałej dyspozycji była trójka wokalistów Gareth Liddiard, Erica Dunn oraz Fiona Kitschin. Dobrze, że w setliście znalazły się także pozycje luźniejsze takie jak "Chameleon Paint", "Antimatter Animals" czy "Rubber Bullies", które urozmaiciły bardzo intensywną całość. Po hałaśliwym, fantastycznie eksplodującym "Two Afternoons" na drugi bis ani zespół, ani nikt w mogącym pomieścić około 450 osób Frannz Club nie miał już siły.
[Dariusz Rybus]
[zdjęcia: Ewelina Kwiatkowska, Dariusz Rybus]