



Doskonały koncert Ensemble E w ramach festiwalu Avant Art. Prowadzony przez Matsa Gustafssona skład świetnie skonstruował pomost między instrumentami polskiego i skandynawskiego folku (w tym białym śpiewem), podbudowany "psychodelicznymi" hammondami i oszczędnie dozowaną sekcją dętą. Przy braku sekcji rytmicznej ważniejszy był puls niż rytm. Dość cichy, skupiony skład był oszczędny w gestach, obyło się nawet bez wylewnej konferansjerki Gustafssona. W tym skupieniu Ensemble E stworzyli międzykulturowy pomost jakby od niechcenia, bez nazywania tego po imieniu. Brawo.
[zdjęcia: Piotr Lewandowski]