polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
Oba Loba Sir Robert Williams

Oba Loba
Sir Robert Williams

Obaj Loba nie są braćmi. Norberto Lobo, gitarzystę, opisuję w niniejszym numerze przez pryzmat jego albumu z Erikiem Chenaux. Z kolei João Lobo, perkusista, również wywodzi się ze sceny portugalskiej. Jeden i drugi, na co dzień są mocno zanurzeni w tamtejsza scenę eksperymentalną, zazwyczaj solowo penetrując możliwości swoich instrumentów. Sir Robert Williams jest już ich drugim wspólnym albumem w ramach, którego eksplorują ideę rozbudowanego i wielobarwnego składu. Skrzypce, trąbki, klarnety, flety, fender, fortepian, ale też sample - instrumentów poza gitarą i perkusją jest, co niemiara. Członkowie zespołu, których poza liderami jest pięciu, wnoszą w muzykę wiele swoich pomysłów, także w warstwie kompozycyjnej, więc pomimo zamysłu jest to płyta jak najbardziej grupowa. Oba Loba fascynują się możliwością zagrania piosenki - z jednej strony czerpią z tradycji nurtu tropicalia - obecnego chociażby w masie ornamentów - ale też ciepłych, rozbujanych kompozycjach. Z drugiej strony przejawia się tu specyficzna instrumentalna narracja bliska dokonaniom Jima O’Rourke w tych najbardziej piosenkowych odsłonach (“The Visitor”). Kolorytu i bajkowości dodają wokalizy Lynn Cassiers, która podbija piosenkowy charakter zespołów. Może w pewnym stopniu Oba Loba, jako eksperymentatorzy z tradycją piosenki (portugalskiej? brazylijskiej?) robią to samo, po co w licznych projektach sięgają Mitch and Mitch. Tyle, że tu nie ma miejsca na żarty i puszczanie oka - Oba Loba jednocześnie nie są aż tak przebojowi, a bardziej liryczni, uwodzą klimatem, filmową narracją i drobiazgowo dopracowaną warstwą instrumentalną. Efektem jest wciągająca i barwna płyta, pełna niespodzianek, zróżnicowanych odcieni, a nade wszystko błyskotliwa.

 

[Jakub Knera]