polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
Julian Sartorius Hidden Tracks

Julian Sartorius
Hidden Tracks

Julian Sartorius szuka rytmu i bitów wszędzie gdzie się da. Przed kilkoma lat stworzył trwający rok projekt Beat diary w ramach, którego każdego dnia rejestrował jeden bit (wszystkie następnie wydał na dwunastu płytach winylowych). Później wydał pierwszy, najbardziej „uporządkowany”, solowy album Zatter. W międzyczasie, nim zaczął eksperymentować, udzielał się w składach rockowych, jazzowych, ostatnio nawet miał romans z hip hopem, tworząc na żywo sekcję do tekstów. Jego kolejne albumy są nietypowe - mimo, że można je linearnie rozłożyć w dyskografii, każdy jest osobnym badaniem terytorium, na którym Sartorius poszukuje i eksperymentuje. Nie przejmuje się formą - ograniczeniem jest jedynie jego wyobraźnia. W niniejszym numerze POPUP mówi o tym, że szuka dźwięku wszędzie.

Hidden Tracks jest tego najlepszym przykładem. To rejestracja jego kilkunastu dniowej wycieczki po Szwajcarii z Bazylei do Genewy (270 kilometrów), na którą zabrał ze sobą rejestrator i pałeczki perkusyjne. Następnie grał nimi wszędzie - na drzewach, kamieniach, metalowych pudłach, ogrodzeniach, pniach, pustych silosach, łodygach roślin, na wszystkim, na czym się dało. Podobne przedsięwzięcie stosował już chociażby Mapstation i Paul Wirkus na albumie Forest Full of Drums, tyle, że tam znalazło się nagranie tego, co panowie wyczyniali w lesie. Sartorius natomiast podczas swoich podróży zarejestrował mnóstwo materiału bazowego, ale dopiero w studiu połączył go w taki sposób, żeby stworzyć interesujące struktury. Często dźwięk niekoniecznie musiał być od razu zwiastunem rytmu, bo wszystko nieustannie ewoluowało. Płyta jest barwnym kolażem - słyszalne dźwięki przywołują ducha natury poprzez rezonujące uderzenia pełne przestrzeni czy poprzez efekty słyszalne w drugim planie: szelest, dźwięk zwierząt czy otoczenia. Sartorius nie popada w egzaltację nad swoim pomysłem, ale go rozwija. Tworzy narracyjnie spójne utwory - dźwiękowe spacery, które w obrębie kompozycji ukazują paletę brzmień i potencjał środowiska naturalnego do wyłapywania z niego ukrytych dźwięków. Czy właśnie ścieżek do odsłuchu - Sartorius przebył ich sporo, ale dopiero w domowym studiu skleja je w nowe pomysły, z odbytych podróży tworząc nowe, ukryte, wymyślone przez niego samego. 

[Jakub Knera]