polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
Pan Daijing Lack

Pan Daijing
Lack

Żadna z dwóch dotychczasowych epek, ani żaden z występów live, takich jak choćby ten znakomity na zeszłorocznym Sonar Festival, nie zapowiadały wstrząsu, jaki, mieszkająca obecnie w Berlinie, Pan Daijing przygotowała w ramach debiutanckiego krążka zatytułowanego Lack. Nie ma w nim prostoty, tej czystej industrialnej mocy zawartej na Sex & Disease. Na próżno doszukiwać się również technicznej klarowności znanej z A Satin Sight. Chinka po cudownie hipnotyzujących występach na żywo, przedstawiła kolejną odsłonę swojego, jak się okazuje, bardzo bogatego "ja".

Inauguracja, za sprawą operowych wariacji w pierwszym "Phenomenon", rozpoczyna psychoaktywną podróż do miejsc, które dość trudno jest odkryć bez odpowiedniego wsparcia, pochodzących z jakże różnorodnego świata natury, mikstur. Perfekcyjnie dobrany wokal pojawia się w rozmaitych konstelacjach, ale co ważne, tylko w tych starannie wyselekcjonowanych momentach wydawnictwa. Jego ciągła obecność byłaby bezcelowa, co udowadnia choćby "A Loving Tongue". Mnogość motywów zaczerpniętych z chińskiego folkloru sama w sobie i z ogromną lekkością tworzy potężną, pełną odskoczni oraz dźwiękowych zamętów, otchłań. Kilkuminutowy, mglisty i bardzo przestrzenny abstract trip finalnie wywołuje sporą dezorientację, toteż ludzkie głosy w trzecim "Practice Of Hygiene" przynoszą poczucie pewnej ulgi. Jak się okazuje jest ono pozorne. Za sprawą klawiszowych uderzeń, schizofrenicznych jęków oraz pogłosów, wzbogaconych o wijący się w tle flet, słuchacz trafia bowiem do niewoli klaustrofobicznych myśli, wizji oraz pragnień. Hermetyczny bezład zanika dopiero z nadejściem wyrazistego "Plate Of Order", którego delikatny, kojący wokal zamyka pierwszą równie enigmatyczną, co cudownie rozbrajającą odsłonę płyty.

Drugą jej część w oparciu o efekt kontrastu rozpoczynają drumowo-basowe dźwięki piątego w kolejności "Act Of The Empress". Noise industrialna, bezkompromisowa moc z każdą sekundą narasta, wywołując katharsis. Klasztorny, jakże wymowny w tytule "Come To Sit, Come To Refuse, Come To Surround" wzmaga moment błogiego odprężenia. W końcu nadchodzi odpowiednia pora na eksperymenty. Migrenowe "Eat" oraz zwłaszcza "The Nerve Meter" tworzą niezwykły, acidowy nastrój, z którego wydobywa się tajemniczy, minimalistyczny "A Situation Of Meat". Całość zamyka zawieszony w jednym miejscu, pulsujący, budzący niepewność oraz niepokój, uzupełniony w decydującej partii o kobiece szepty, prawie ośmiominutowy "Lucid Morto".

Bogaty, tripowy, przeszywający Lack jest dziełem wybitnym. Pan Daijing w kontekście swoich wcześniejszych projektów totalnie zaskoczyła i znów oczarowała. Jej pełnowymiarowy debiut to jeden ze zdecydowanych faworytów do tytułu elektronicznej płyty roku 2017 i jedno z największych odkryć eksperymentalnej elektroniki kilku ostatnich lat.

[Dariusz Rybus]