Powiększenie, Cafe Kulturalna, Chłodna 25, Nowy Wspaniały Świat - koncerty w lutym
TRZY NIEZWYKŁE SPOTKANIA
HERA w Składzie Butelek
Ed Wood
Alameda Trio
kIRk
Jacek Sienkiewicz
Kto zabił Alonę Iwanowną?
The Ex
ATP curated by Jeff Mangum
If You Say So Festival 2012
Asymmetry Festival 4.0
ATP I'LL BE YOUR MIRROR London 2012
Primavera Sound 2012
Pohoda Festival 2012
Dour Festival 2012
OFF Festival 2012
Flow Festival 2012
ATP curated by The National



Duży zawód. Miała być wielka niespodzianka a skończyło się na muzyce do wind i supermarketów.
Ostatnimi czasy duet ex-DJów Jon Carter i Richard Fearless nie ma dużych powodów do zadowolenia. Najpierw przedobrzyli z nagrywanym 3 lata albumie "Scorpio Rising", który jako następca fenomenalnej płyty 'The Contino Sessions' wypadł dość blado. Zespół powtórzył ten sam patent co poprzednio: więcej żywych instrumentów plus zaskakujący dobór wokalistów (ostatnio Paul Weller, Hope Sandoval, Liam Gallagher, a wcześniej Iggy Pop i Bobby Gillespie). Powstał niestety bardzo nierówny album, w którym tylko gdzie niegdzie pojawiało się to magiczne "coś" .
Kolejnym ciosem okazała się nieudana sesja do nowej płyty Oasis, którą Richard Fearless wraz z Timem Holmesem zaczął jak producent. Po 3 tygodniach zespół oświadczył, że nie opublikuje tych nagrań i całą prace rozpocznie od nowa z innym producentem.
Jako że najlepszą obrona jest atak tym razem oczekiwanie na nowa płytę zespołu trwało tylko 2 lata (nie to co U.N.K.L.E.). Zapowiadano w całości instrumentalny i zaskakujący album. Na zapowiedziach się jednak skończyło. Chyba, że jako zaskakujące uznamy takie obniżenie lotów. Tylko kilka utworów na chwile skupia uwagę: pozornie radosny "Son of Rother", gitarowy i trzeba przyznać wyśmienity "Head" oraz mroczny i psychodeliczny "Anita Barber". Jednak to ledwie tylko 3 kawałki mieniące się w dodatku blaskiem poprzednich dokonań. Fani Death In Vegas mogli otrzymać zatem bardzo dobrego singla. Dostali jednak dodatkowo 8 zapychaczy z których wyziera rozpaczliwy brak pomysłów. Niektóre utwory snują się bez żadnego celu ("Black Lead", "Candy McKenzie"), kolejne brzmią jak produkcje Marka Bilińskiego i Kombi sprzed 20 lat po odjęciu melodii ("Zugaga", "Ein Fur Die Damen") a jeszcze inne porażają swym banałem i brakiem inwencji ("Reiger", "Come On Over To Our Side Soft"). Jak to możliwe żeby tak nagle stracić formę ? Umiejętność pisania porywających, psychodelicznych piosenek w taneczno-rockowej oprawie uleciała bowiem z tych facetów niczym forma z Adama Małysza (oby nie na długo).
Najlepszy komentarzem do tych wszystkich narzekań jest sprzedaż utworu "Hands Around My Throat" do jednej z reklamówek w TV (także i w naszej). To tak jakby Jon Carter i Richard Fearless zadeklarowali: powiedzieliśmy już co mieliśmy do powiedzenia teraz zaczynamy odcinać kupony.
Krótko mówiąc: "Satan's Circus" to pewniak w wyścigu do nagrody Największej Muzycznej Waty Roku 2005.
[Marcin Jaśkowiak]