Powiększenie, Cafe Kulturalna, Chłodna 25, Nowy Wspaniały Świat - koncerty w lutym
TRZY NIEZWYKŁE SPOTKANIA
HERA w Składzie Butelek
Ed Wood
Alameda Trio
kIRk
Jacek Sienkiewicz
Kto zabił Alonę Iwanowną?
The Ex
ATP curated by Jeff Mangum
If You Say So Festival 2012
Asymmetry Festival 4.0
ATP I'LL BE YOUR MIRROR London 2012
Primavera Sound 2012
Pohoda Festival 2012
Dour Festival 2012
OFF Festival 2012
Flow Festival 2012
ATP curated by The National



Tego pana przyszło mi poznać przy okazji koncertu RJD2 w chicagowskim Logan Square Auditorium, gdzie Diplo rozgrzewał publiczność przed gwiazdą wieczoru. Kilka tygodni później brytyjska Big Dada wydała jego pełnowymiarowy debiut, który w polskiej dystrybucji znalazł się dzięki Isound Labels. Swoją drogą, że Diplo zachwycił mnie swoimi zdolnościami koncertowymi, ale jako artysta i muzyk najmocniej urzekł mnie na swoim krążku "Florida", stając się w moich oczach kolejną wielką nadzieją instrumentalnego, abstrakcyjnego hip-hopu. O ile Blockhead podąża w rejony znane z doniosłych propozycji DJ Shadowa i Bonobo, o tyle Diplo nagrywa materiał mocno eksperymentalny, ale jednocześnie zawierający sporą dawkę elementów muzyki, którą proponuje znakomity producent z Def-Jux czyli RJD2. "Florida" niesie ze sobą spory ładunek emocjonalny - brak tu co prawda ujmujących i łatwo wpadających w ucho melodii, którymi raczyliśmy się przy okazji "The Private Press" Shadowa, więcej za to brzmieniowych szaleństw, więcej dźwiękowej surowości, a przede wszystkim sporo eksperymentu. I to w istocie stanowi o sile tej płyty i jej wysokim poziomie. Diplo żongluje samplami, wyciąga je niewiadomo skąd, z wyobraźnią je łączy ale nie poprzestaje absolutnie na standardowej formule kompozycji. Nawet numer z gościnnym udziałem Martiny Topley-Bird choć na pozór powinien być ciepłym, bujającym utworem, zamiast tego jest mocno pokręcony, dzięki czemu Martina mogła zabrzmieć bardziej nowatorsko niż na jakiejkolwiek płycie Tricky`ego. Sam Diplo krzyżuje wpływy z legendarnych Anticonu, Dej Jux i Mush Records, sprawiając wrażenie starego wyjadacza a nie płytowego debiutanta, świetnie czując się tak w estetyce indie, jak i electro, stawiając na głowie ułożony instrumentalny hip-hop. Swoim debiutem klasą zbliża się do pierwszych wielkich nagrań Aliasa i RJD2, co tylko świetnie rokuje na jego muzyczną przyszłość. A dzięki "Florida" Big Dada zyskała następne cudowne dziecko, które tylko pozytywnie wpłynie na prestiż tego labela.
Abstrakcyjnie piękna i zachwycająca płyta. Lektura obowiązkowa.
[Tomek Doksa]