Powiększenie, Cafe Kulturalna, Chłodna 25, Nowy Wspaniały Świat - koncerty w lutym
TRZY NIEZWYKŁE SPOTKANIA
HERA w Składzie Butelek
Ed Wood
Alameda Trio
kIRk
Jacek Sienkiewicz
Kto zabił Alonę Iwanowną?
The Ex
ATP curated by Jeff Mangum
If You Say So Festival 2012
Asymmetry Festival 4.0
ATP I'LL BE YOUR MIRROR London 2012
Primavera Sound 2012
Pohoda Festival 2012
Dour Festival 2012
OFF Festival 2012
Flow Festival 2012
ATP curated by The National



Pharcyde pojawił się na rynku około dekady temu, zaskakując debiutanckim "Bizarre Ride to Pharcyde" i wznosząc się na szczyty genialną "Labcabincalifornią". W ten sposób czterech młodzieńców z Kalifornii zasłużyło na zaliczenie ich do czołówki hip-hopowych bandów lat dziewięćdziesiątych, szczególnie tych eksplorujących ciepłe i melodyjne klimaty okołojazzowe. "Plain Rap" nagrany w trzyosobowym składzie - zespół opuścił Fat Lip - sprawił, że Pharcyde w trzecie tysiąclecie wkroczył odważnie i pozostawił za sobą cień początkowego sukcesu. Potem formację opuścił Tre Hardson, natomiast pozostali dwaj zawodnicy, czyli Bootie Brown i Imani Wilcox pozostali przy dawnej nazwie i grają nadal. I o ile koncerty wychodzą im świetnie, bowiem panowie bardzo swobodnie czują się na scenie, o tyle w studio słychać, że to nie oni grali pierwsze skrzypce. Nie ukrywajmy, każdy chyba fan zespołu postrzegał Pharcyde przez pryzmat Tre i Fat Lipa. "Humboldt Beginnings", wydany w założonej przez zespół wytwórni Chapter 1 jest zdecydowanie najsłabszą pozycją w dorobku kapeli. Brakuje mu polotu, świeżości i oryginalności poprzedników, szczególnie w warstwie muzycznej. Poza tym, same rymy są co najwyżej solidne. Być może świadomość handicapu w porównaniu do dawnych lat skłoniła nasz duet do nagrania albumu traktującego o marihuanie. Już, trzeba przyznać ciekawe, intro o tytule Homegrown powiadamia słuchacza o monotematycznym charakterze dzieła. Całe szczęście obyło się bez debilnych nawijek o urokach palenia, jednak teksty nie są ani zbyt ciekawe, ani odkrywcze. Kilka numerów jest nawet fajnych - obiecujący początek płyty określają The Uh-Uh i utrzymane w starym stylu Knew U, bardziej zabawowo-imprezowe są Storm Pt. i Rules & Regulations. Z przymrużeniem oka należy potraktować ewidentne farsy: Illusions, w którym obiektem kpin staje się muza a la lata osiemdziesiąte, oraz rewelacyjna parodia miłosnych rapowych przebojów, czyli Right B4. Podkłady pozbawione są jednak tej wyrazistości, co kiedyś, rymy nie powalają z nóg, dlatego "Humboldt Beginnings" jest pozycją chyba jedynie dla fanów zespołu i dla zainteresowanych tym, jak przedstawiciele poprzedniej fali hip-hopu odnajdują się na współczesnej scenie. Skoro album poświęcony jest marihuanie, być może należy się kompletnie upalić zanim się go włączy? Nie wiem, nie próbowałem, a będąc w pełni świadomym otoczenia znajduję pełno lepszych płyt, zarówno w dorobku zespołu, jak i nowości.
[Piotr Lewandowski]