napszykłat
Musicaction
Kristen
Niechęć
27. Dni Sztuki Współczesnej - scena muzyczna
Strefa CSW - koncerty majowe
Plum
Kari Amirian
Maszyny do słuchania
Green ZOO Festival
ATP I'LL BE YOUR MIRROR London 2012
Primavera Sound 2012
LDZ_2.0
Rock for People 2012
Pohoda Festival 2012
Dour Festival 2012
OFF Festival 2012
Flow Festival 2012
ATP curated by The National



Całe szczęście, że label Glitterhouse (w polskiej dystrybucji Gusstaff Records) skłania się konsekwentnie ku badaniom i obserwacjom muzyki ze Skandynawii. Dzięki temu mamy okazję poznać artystów, o których zapewne nigdy nam nie śniło, ani też których na pewno nie zobaczymy w muzycznych telewizjach i w różnorakich zestawieniach list przebojów. Okazuje się jednak, iż na północy drzemie mnóstwo nieodkrytych jeszcze talentów, brzmiących - można podejrzewać - o niebo lepiej od znanych, przez wszystkich ogranych i popularnych gwiazd.
Oto Thomas Dybdahl, okrzyknięty gwiazdą muzyki alternatywnej w Norwegii, dla nas równie nieznany jak i forma samej nagrody, pojawia się w polskiej dystrybucji ze znakomitym albumem, przedstawiając się z bardzo dobrej strony. Proponuje on muzykę bardzo intymną, melancholijną, wyciszoną i pełną uczuć. Samodzielnie pisze muzykę i teksty, sam je zgrywa, nagrywa i tworzy. Nie zamyka się w kręgu skromnego instrumentarium - swoją muzykę koloruje dźwiękiem gitary, organów, harmonii ustnej. W przeciwieństwie do całego stada egzystencjalnych męczenników i wielce cierpiących swe męki muzyków, potrafi swoim mocno klimatycznym brzmieniem dotknąć emocjonalnego dna jak i wzbić się na radosne wyżyny, ani przez moment nie psując uroku swojej muzyki. Może i album nie jest wybitnym przykładem dopracowanej produkcji, jednak to co w tej muzyce najlepsze to jej skromność - Thomas śpiewa o swoich bólach, fascynacjach i ja mu wierzę. Jest szczery w swoich pomysłowych kompozycjach, nie bawi się w pozera, nie próbuje bezczelnie budować klimatu i tworzyć kiczowatej duchowości swoich piosenek. Spokojnie, delikatnie, ale i pewnie przedstawia swoje muzyczne obrazy, nie popadając tym samym w senne i nudne pułapki. Warto spróbować.
[Tomek Doksa]