polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
ARMIA Ultima Thule

ARMIA
Ultima Thule

To najlepsza płyta Armii od wydanej w 1997r. płyty "Duch". Czyli od dość dawna. Dwie poprzednie płyty "Droga" i "Pocałunek Mongolskiego Księcia" raziły brakiem spójności i zatraceniem podniosłej, armijnej atmosfery. Na najnowszej płycie znalazły się te elementy. Wciąż na szczęście jest też waltornia, bez której zespół nigdy nie osiągnąłby swojego niepowtarzalnego, majestatycznego brzmienia. Kolejnym echem chlubnej przeszłości jest agresywny jak nigdy wokal Budzego. Ten powrót do punkowowej ekspresji można było już zaobserwować wcześniej na koncertach z repertuarem kultowej Siekiery i w radykalnym projekcie Budzy & Trupia Czaszka. Inni uczestnik wspomnianego projektu - Popcorn, również bez litości dorzuca do pieca swe lekko podmetalizowanymi riffy. To wszystko naprawdę cieszy. Pod warunkiem jednak, że nie pamięta się na przykład o "Legendzie", najlepszej polskiej płycie lat 90-tych. Zarówno z tamtego składu, jak i z muzyki (bardziej psychodelicznej i czadowej zarazem) zostało już dziś niewiele. I to nie jest wcale zarzut bo tak genialne płyty nagrywa się tylko raz w życiu. Tylko, że w zapowiedziach nowa płyta była anonsowana jako dzieło nawiązujące do najbardziej ambitnej płyty zespołu "Triodante". I niestety tego zamierzenia nie udało się w pełni zrealizować: nie ten rozmach i same kompozycje już też nie te.

Tak czy owak słucha mi się tej płyty naprawdę miło. I będę bronić sensu jej powstania. Powstrzymam się też od krytykowania zespołu za 30-minutową, luźno ze sobą powiązaną tytułową suite. Bo to dość odważna i ciekawa rzecz jak na zespół o bądź co bądź punkowym korzeniu. Cieszy mnie też poziom tekstów, pełnych ciekawych aluzji i pozbawionych mentorskiej, chrześcijańskiej agitki. Nie wyróżnię żadnego kawałka bo dla fanów to same armijne rarytasy. A na koniec zaryzykuje wręcz stwierdzeniem, iż na tle innych polskich płyt wydanych w ostatnich latach "Ultima Tiule" jawi się niczym nieoszlifowany diament. Ot, paradoks.

[Marcin Jaśkowiak]