polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
DJ Cam My Playlist

DJ Cam
My Playlist

Jeśli macie jakiekolwiek problemy ze stworzeniem własnej playlisty na sobotni wieczór, bez wahania sięgnijcie po nową płytę DJ Cama. Znajdziecie na niej prawie siedemdziesięciominutowy set utworów, którymi z lekkim przymrużeniem oka zajął się francuski muzyk. Sam tytuł "My Playlist" sugeruje, że nie miał być to regularny album, a raczej swobodna zabawa przy muzyce, którą DJ Cam lubi. Lauren Daumail, bo tak brzmi jego prawdziwe nazwisko, rozpoczął swoją karierę w połowie lat dziewięćdziesiątych we Francji, wydając płytę "Underground Vibes". Znalazły się tam typowe dla niego ciepłe kolaże jazzu, dubu i ambientu, pełne trąbek, fortepianu i smyczków z delikatnym perkusyjnym bitem w tle. Był to przeważnie hip-hop instrumentalny, z rzadka wspomagany pracą MC. Jak to bardzo często bywa, Cam doceniony został przede wszystkim za granicą, czego rezultatem było wydanie w USA połączonych dwóch pierwszych albumów pod nazwą "Mad Blunted Jazz". Kolejne lata przyniosły następne płyty, nagrywane już dla większych wydawców.

"My Playlist" rozpoczyna się od krótkiej relacji, jakie reakcje na kobietach wywołuje działalność DJ Cama za adapterami. Po tym śmiałym wstępie możemy ją wyraźnie podzielić na trzy części. Pierwszą stanowią utwory nawiązujące do stylu prezentowanego na "Mad Blunted Jazz" czy "Substances". W podstawowy, miękki bit wplatane są liczne sample trąbek, pianina czy gitar, które tworzą niezwykle bogate tła. Dodatkowo pojawiają się rzadkie wokale i skrecze. Nie brak tu wpadających w ucho melodii, jednak główną rolę pełni wszechobecny rytm podkreślany nie tylko przez sekcję, ale także pozostałe instrumenty. Na przykład w utworze "Get on down" wygrywany jest w dużej mierze przez trąbkę, a efekt może poruszyć nawet największego ponuraka. A zatem idealny na rozkręcenie zabawy. Następnie przychodzi czas na współpracę z MC. Te kilka utworów stanowi najsłabszą część płyty. Mało jest w nich charakterystycznych dla DJ Cama brzmień, a żywe instrumenty w dużej mierze zastępuje przeciętnej klasy rymowanie. Jednakże już wraz z "Electric Boogie" powraca imprezowy duch. Tym razem wyraźnie skłania do skierowania się na parkiet - pojawiają się bardziej dyskotekowe rytmy nawiązujące do klimatu lat siedemdziesiątych. Bit dzielnie wspomaga klangujący bas, obok stylizowanych klawiszy słychać też sporo przyjemnych dla ucha wokali.

Nawiązując do koncepcji autora, nie należy patrzeć na "My Playlist" jak na zwyczajna płytę. Trudno ją porównywać do chociażby "Mad Blunted Jazz", brakuje jej melodyjno-intrygującego klimatu typowego dla wcześniejszych nagrań DJ Cama. Jednak w kategoriach muzyki bardziej nastawionej na zabawę niż uważne słuchanie jest bardzo silną propozycją. Można na niej znaleźć wiele pozytywnych i tanecznych utworów, doskonale nadających się na sobotni wieczór. A chyba właśnie to jest najważniejsze w playliście.

[Piotr Lewandowski]