Powiększenie, Cafe Kulturalna, Chłodna 25, Nowy Wspaniały Świat - koncerty w lutym
TRZY NIEZWYKŁE SPOTKANIA
HERA w Składzie Butelek
Ed Wood
Alameda Trio
kIRk
Jacek Sienkiewicz
Kto zabił Alonę Iwanowną?
The Ex
ATP curated by Jeff Mangum
If You Say So Festival 2012
Asymmetry Festival 4.0
ATP I'LL BE YOUR MIRROR London 2012
Primavera Sound 2012
Pohoda Festival 2012
Dour Festival 2012
OFF Festival 2012
Flow Festival 2012
ATP curated by The National



Madlib nie miał łatwego zadania nagrywając drugi album swojego najbardziej psychodelicznego alter-ego, jakim jest Quasimoto - od debiutu minęło już pięć lat, a ubiegłoroczna płyta Madvillain jest prawdopodobnie jednym z najlepszych hip-hopowych albumów anno domini 2004. Quasimoto pojawiał się gościnnie przez ostatnie kilka lat w przeróżnych projektach, aż doczekaliśmy się kontynuacji jego przygód, które jednak okazują się być chyba jeszcze trudniejsze w odbiorze niż debiutancki "The Unseen", a już na pewno są najbardziej upaloną płytą Madliba. Obcowanie z przeszło godzinnym, złożonym z prawie trzydziestu kawałków, strumieniem świadomości autora jest naprawdę karkołomnym zadaniem. Znak rozpoznawczy Quasa, czyli przyspieszone po nagraniu wokale, wyczarowują klimat rodem ze szpitala psychiatrycznego, kompletny brak konsekwencji w muzyce sprawia, iż każda minuta przynosi zwrot akcji, złamanie wcześniejszego motywu i skok w zupełnie inną stronę, inwazyjnie wpływające na samopoczucie słuchacza.
Znany z wcześniejszych produkcji Madliba talent do żonglerki pourywanymi motywami przebija z co drugiej kompozycji, jednak gdzieś zagubił się sens tego kalejdoskopu pomysłów. Album jest tak upalony, że aż ciężko wychwycić jego sens, przynajmniej na trzeźwo. A skoro nie wszyscy odbiory mają ochotę przyczepić sobie plakietkę "America's Most Blunted", zdecydowanie można odnieść wrażenie, iż za dużo na tej płycie nonsensu, a za mało muzyki. Należę do wielbicieli Madliba i jego niczym nie związanej swobody grania, ale tutaj kilkukrotnie zamiast improwizacji słyszymy zagubienie a zamiast karuzeli pomysłów - chaos. A szkoda, gdyż jest na kilka z najnowszych przygód Quasa jest po prostu wspaniałych, jak choćby genialne Closer z udziałem Madvillain. "The Further Adventures of Lord Quas" zdecydowanie należy zaliczyć do grona najtrudniejszych hip-hopowych płyt roku i przyznaję, że w tym szaleństwie jest momentami cholernie dużo metody, lecz skrajnie upalone dłużyzny zbyt często i zbyt uporczywie wybijają słuchacza z rytmu. Pozostał niedosyt, choć wyprawę w krainę dźwięków wygenerowanych przez Madliba w jego studio o wielce wymownej nazwie Bomb Shelter, warto podjąć, mimo, że nie bardzo widać, dokąd autor nas prowadzi.
[Piotr Lewandowski]