Powiększenie we wrześniu
Something Like Elvis
Hanne Hukkelberg
Matthew Shipp & Joe Morris
Six Organs Of Admittance
The Whitest Boy Alive
OffOnOff
The Complainer
Donna Regina
Hotel Kosmos
Meril Wubslin
Jamie Lidell
Ólafur Arnalds
Hypnotic Brass Ensemble



Bynajmniej nie jestem zwolennikiem współczesnych emanacji punk-rocka w wydaniu The Rapture, !!!, ani też Franza Ferdinanda. Nagrywające dla Kill Rock Stars trio Gossip swoim trzecim albumem pokazało jednak, że z dala od blasku jupiterów powstają płyty, na których punkowe korzenie rozkwitają w fascynujący sposób. Podobnie jak w przypadku ostatniej płyty Q and not U, kluczowym wpływem jest tutaj siarczysty, taneczny, funkowy rytm, przeniknięty punkową estetyką i wyciskający maksimum z minimalnego instrumentarium, na które składają się jedynie bębny i gitara. Tak oszczędna konwencja każe postawić na dynamikę, która przy "Standing in the Way of Control" nie pozwala usiedzieć w miejscu. Wszystko to dzięki prostej, lecz porywającej grze Hannah Blilie, nowej perkusistki zespołu i rytmicznych ciosach basu lub gitary. The Gossip nie byłby jednak tak zjawiskowym zespołem bez charyzmatycznej wokalistki Beth Ditto, której głęboki głos i bezpośrednio odwołujący się do Arethy Franklin, Fontelli Bass lub Pointer Sisters, a równocześnie przepełniony punkową wściekłością - nadaje płycie takiej emocjonalnej siły, że w połączeniu z niezwykle zgrabnym ułożeniem rytmicznych melodii otrzymujemy co rusz to kolejny dynamit.
Charyzma cechowała Beth od pierwszych dni zespołu, lecz obecnie wyraźnie dojrzała ona wykonawczo, dzięki czemu każda z piosenek to równocześnie przepełniony pasją manifest i mały wokalny majstersztyk. Zaraźliwość melodii, posiadających wszelakie cechy stanowiące o skuteczności protest-songów, jest wręcz niesłychana. Choć co prawda wolniejsze, nastrojowe momenty wypadają mniej przekonywująco, to jednak "Standing in the Way of Control" dowodzi, że Gossip oferuje swoje własne brzmienie i pomysł na punk rock - delikatne odwołania do Sleater-Kinney wychodzą im tylko na dobre - robiąc to sympatycznie, ujmująco i szczerze. W efekcie dostajemy album porywająco melodyjny, niezwykle emocjonalny i naładowany energią aż do przesady, pozbawiony punkowej pretensjonalności i brudu, przysłoniętych soulową manierą. Rewelacja.
[Piotr Lewandowski]