Powiększenie, Cafe Kulturalna, Chłodna 25, Nowy Wspaniały Świat - koncerty w lutym
TRZY NIEZWYKŁE SPOTKANIA
HERA w Składzie Butelek
Ed Wood
Alameda Trio
kIRk
Jacek Sienkiewicz
Kto zabił Alonę Iwanowną?
The Ex
ATP curated by Jeff Mangum
If You Say So Festival 2012
Asymmetry Festival 4.0
ATP I'LL BE YOUR MIRROR London 2012
Primavera Sound 2012
Pohoda Festival 2012
Dour Festival 2012
OFF Festival 2012
Flow Festival 2012
ATP curated by The National



Postanowiłem wyczekać z recenzją tej płyty do koncertu Gossip – to był jedyny sposób, bym ją polubił. Pierwsza płyta trio z Portland dla Sony Music to niemal podręcznikowo zrobiony debiut indie-sensacji w koncernie. Wszystko idealnie służy temu, by walory i talenty grupy przełożyć na zdobycie szturmem salonów, centrów handlowych, akademików i innych emanacji masowej popularności. Punk-rockowych i soulowych korzeni bynajmniej nie wycięto, ale ładnie je wymodelowano, podlano dodatkową porcją melodii, dorzucono modnych syntetycznych kwiatków rodem z lat 80-tych, piosenkowość postawiono na pierwszym miejscu, a o obowiązkowym dziś „eklektyzmie” gatunkowym nie zapomniano. Płyta brzmi z rozmachem i soczyście, w ciągle prężnym i rytmicznym graniu grupy pojawia się więcej efektów i smaczków, niż w całym dotychczasowym jego dorobku. Czasem jest to sampelek, czasem klawisz, pianinko elektryczne nawet; czasem słyszymy przestrzenne pogłosy na gitarę, a po chwili uderza nas riff a la Tom Morello. Bez dwóch zdań, niezastąpiony Rick Rubin zasłużył produkcją tej płyty na swoje niezłe zapewne wynagrodzenie. I właściwie wystarczyłoby na tym poprzestać, wzruszyć ramionami i odłożyć na półkę. Gdyby nie Beth Ditto, czy wręcz jej fenomen…
Gossip to przecież szoł jednej aktorki, której wspaniały głos i charyzma nadają uroku tej płycie, a koncerty czynią zjawiskowymi. Beth doskonale odnajduje się w tym ugładzonym muzycznym środowisku, które daje jej większe pole manewru niż szorstki punk-rock wcześniejszych płyt. Jasne, że jej maniera wokalna żywcem powiela styl soulowych wokalistek lat 70-tych (wrzućcie sobie na próbę np. Street Life Randy Crawford w środek „Music for Men”), ale przecież obecnie 90 procent sukcesu to sprawny recykling muzycznych patentów. A Beth śpiewa tak, że jej pierwszej zapożyczenia wybaczamy. Dzięki niej „Music for Men” doskonale sprawdza się jako płyta lekka, łatwa i przyjemna.
[Piotr Lewandowski]