Powiększenie, Cafe Kulturalna, Chłodna 25, Nowy Wspaniały Świat - koncerty w lutym
TRZY NIEZWYKŁE SPOTKANIA
HERA w Składzie Butelek
Ed Wood
Alameda Trio
kIRk
Jacek Sienkiewicz
Kto zabił Alonę Iwanowną?
The Ex
ATP curated by Jeff Mangum
If You Say So Festival 2012
Asymmetry Festival 4.0
ATP I'LL BE YOUR MIRROR London 2012
Primavera Sound 2012
Pohoda Festival 2012
Dour Festival 2012
OFF Festival 2012
Flow Festival 2012
ATP curated by The National



Jeśli w drugiej połowie roku pojawią się płyty, które wypchną „Mirrored” z mojej subiektywnej piątki, ba trójki nawet, płyt AD2007, uznam ten sezon za absolutnie wyjątkowy. Pierwszy długogrający album amerykańskiego kwartetu jest wręcz szokującym gejzerem pomysłów, aranżacji i niekonwencjonalnych kompozycji, a z dwoma intrygującymi epkami sprzed przeszło roku, które na Battles zwróciły powszechną uwagę, ma wspólnego tylko tyle, że jest równie unikatowym amalgamatem gitarowego i elektronicznego myślenia o muzyce. Siła Battles polega jeszcze na tym, że jest to rzadki przypadek formacji gromadzącej muzyków uznanych i o odmiennej proweniencji, a stanowiący coś więcej niż jedynie ich sumę. Z czwórki John Stanier (kiedyś Helmet, teraz również Tomahawk), multi-instrumentalista Tyondai Braxton (tak, tak to syn Anthony’ego Braxtona), znany z mathrockowego Don Caballero Ian Williams i Dave Konopka z Lynx, jedynie Stanierowi przypisać można klarowną rolę perkusisty. Pozostali trzej z równą uwagą i rozmachem obsługują zarówno arsenał gitarowy, jak i laptopowo-klawiszowy, co prowadzi do sytuacji, w której na czterech muzyków przypada osiem instrumentów. W połączeniu z namacalnie wyczuwalnym wspólnym ograniem, niesamowitą swobodą potraktowania rytmu, melodii i harmonii jako budulców muzyki, olbrzymią erudycją i niezrównaną wizją owocuje to albumem kapitalnie intensywnym, zdumiewającym brzmieniem, porywającym dynamiką i totalnie wyjątkowym.
Choć muzyka ta jest skomponowana z pietyzmem, zaaranżowana z wysublimowaniem i przesiąknięta technologią (absurdalne brzmienie wokalu wymowną tego ilustracją), to olbrzymia fantazja i spontaniczność wykonania czynią ten kalejdoskop bardzo organicznym i absolutnie przekonywującym w każdym jego obliczu. Zarazem cholernie chwytliwym w momentach piosenkowych, absorbującym w partiach eksperymentalnych i fascynującym spójnością w brzmieniowych ekwilibrystykach. Naprawdę potrzeba polotu Battles żeby zachwycić nawet prog-rockowymi eskapadami ocierającymi się przecież o kicz. Może zabrzmi to nieco pompatycznie, ale to jest naprawdę zaawansowany XXI wiek. Po niezliczonej liczbie przesłuchań „Mirrored” i dwóch koncertach dochodzę do wniosku, że tę płytę może przebić tylko Battles live. Genialne.
[Piotr Lewandowski]