Powiększenie, Cafe Kulturalna, Chłodna 25, Nowy Wspaniały Świat - koncerty w lutym
TRZY NIEZWYKŁE SPOTKANIA
HERA w Składzie Butelek
Ed Wood
Alameda Trio
kIRk
Jacek Sienkiewicz
Kto zabił Alonę Iwanowną?
The Ex
ATP curated by Jeff Mangum
If You Say So Festival 2012
Asymmetry Festival 4.0
ATP I'LL BE YOUR MIRROR London 2012
Primavera Sound 2012
Pohoda Festival 2012
Dour Festival 2012
OFF Festival 2012
Flow Festival 2012
ATP curated by The National



To zadziwiające, że Scott Monteith aka Deadbeat z każdym kolejnym studyjnym wydawnictwem potrafi czymś zaskoczyć. A to świeżością brzmienia, a to znów dźwiękową abstrakcyjnością czy też kawalkadą różnorodnych inspiracji. Po dwóch ostatnich, szalenie dobrze przyjętych płytach "Something Borrowed, Something Blue" i "New World Observer", Deadbeat doczekał się miana najciekawszego przedstawiciela berlińskiej wytwórni ~scape. I całkiem zasłużenie - mało mamy twórców, którzy z tak solidną konsekwencją potrafiliby każdym kolejnym krążkiem przeskakiwać dotychczas osiągnięty przez siebie poziom. Nowy longplay Kanadyjczyka stanowi oto kolejny ważny punkt w jego dyskografii. Ważny i - do czego zdążył nas przyzwyczaić - wyborny muzycznie. Obok kompozycji z głębokimi, pulsującymi partiami basów, napędzanych wyrazistą hip-hopową motoryką, mamy do czynienia z kilkoma riddim-killerami, takimi jak "Refund Me" czy "Gimme a Little Slack", w których gościnnie pojawiają się - odpowiednio- Bubbz aka Chief Bossman oraz Jah Cutta. Puśćcie te numery na dancefloorze, a szybko zobaczycie jaki drzemie w nich potencjał. Na deser Deadbeat serwuje własny remiks "Black Stacey" Saula Williamsa z 2005 roku - nie tylko rarytas dla fanów Kanadyjczyka, ale przede wszystkim świetne zakończenie jego kolejnej niesamowitej płyty. Koniecznie.
[TD]