polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
Incubus A Crow Left of the Murder

Incubus
A Crow Left of the Murder

Incubus ma już za sobą okres grania muzyki bardzo dynamicznej, energetycznej i teraz kontynuuje swą ewolucję w kierunku wyznaczonym przez poprzednie dwa albumy. Coraz więcej w ich twórczości spokoju, elementów lirycznych. W składzie zespołu nastąpiła jedna zmiana, funkcję basisty przejął Ben Kenney, grający wcześniej w The Roots. Jakby na przekór temu wydarzeniu, wpływów hip-hopowych na tej płycie praktycznie nia ma. "A Crow Left of the Murder" ma jakby trzy oblicza. Część utworów (Megalomaniac, Beware! Criminal,Leech) brzmi tradycyjnie, nie przynosi rewolucji. Część inspirowana jest chyba muzyką sprzed dobrych paru lat, przebija przez nie sielankowy nastrój rock'n'rolla - nie przypadkiem płyta została wyprodukowana przez tę samą ekipę, co ostatnie wydawnictwo Stone Temple Pilots. Kompozycje te przynoszą zupełnie nowe, stonowane klimaty, gitary są pełne pozytywnej energii, której nie brakowało i w przeszłości, ale nie w takiej formie. Wokalista Brandon Boyd to w mojej opinii jeden z najciekawszych głosów ostatnich lat, tutaj odnajduje się bardzo umiejętnie w nowej estetyce. Nic zresztą dziwnego, bowiem z uczuciami emitowanymi przez instrumenty w pełni współgrają teksty jego autorstwa. Sporo z nich jest mocno osobistych, niektóre penetrują tematykę relacji pomiędzy płciami, co niestety chwilami jest nieco banalne. Ciekawe zadanie stoi przed didżejem zespołu, który odnajduje się w konwencji jakże dalekiej od eksponowania roli gramofonów, wtapiając umiejętnie w delikatną stylistykę płyty. Mamy też kilka kawałków noszących nieśmiałe znamiona powrotu do wczesnych dokonań zespołu, ale przetworzonych przez doświadczenia kilku lat grania. Właśnie te utwory, takie jak Sick Sad Little World, Zee Devil, Priceless, stanowią obok lirycznych, lekkich kawałków najciekawsze momenty albumu. W nich czają się najlepsze zagrywki i patenty, ukazujące swobodę i fantazję muzyków.


    Bez dwóch zdań, nie jest to żadna alternatywa, ani super progresywna rzecz. Ale nie o to chodziło. Ważne jest, że z "A Crow Left of the Murder" bije głęboka szczerość, naprawdę słychać, że chłopaki tworzą zgodnie ze swoim stanem ducha i umysłu. Ewolucja od grania ciężkiego w stronę delikatniejszej twórczości nie jest unikatowym zjawiskiem, ale w przypadku Incubus mamy do czynienia z procesem o tyle ciekawym, że wraz ze zmianami osobowości artystów przekształca się zupełnie ich podejście do muzyki i sposób wykonywania. Najlepiej słychać to w grze gitarzysty i w śpiewie Brandona. Znając dobrze wszystkie sześć płyt kapeli mogę zaświadczyć, że mają oni odpowiednie podejście do sztuki - wyrażają w swojej twórczości siebie, realizują swój potencjał i z pewnością nie odcinają kuponów od wypracowanej sławy. Obecnie serwują nam porcję pozytywnie nastrajającego, raczej rozrywkowego grania. Dla mnie to idealny zwiastun nadchodzącej wiosny. Radzę spróbować.


    I jeszcze jedna rzecz godna uwagi - album nie powoduje efektu cieplarnianego. Incubus razem z organizacją Future Forests obliczył, ile dwutlenku węgla zostanie wyemitowane do atmosfery w wyniku produkcji i dystrybucji płyty i żeby zniwelować destrukcyjny wpływ na naszą planetę, posadzona zostanie odpowiednia ilość drzew. Świetna inicjatywa, fajnie, że wykorzystują oni okazję do szerzenia ekologicznej i społecznej świadomości i odpowiedzialności.

[Piotr Lewandowski]

artykuły o Incubus w popupmusic

recenzje Incubus w popupmusic