Powiększenie, Cafe Kulturalna, Chłodna 25, Nowy Wspaniały Świat - koncerty w lutym
TRZY NIEZWYKŁE SPOTKANIA
HERA w Składzie Butelek
Ed Wood
Alameda Trio
kIRk
Jacek Sienkiewicz
Kto zabił Alonę Iwanowną?
The Ex
ATP curated by Jeff Mangum
If You Say So Festival 2012
Asymmetry Festival 4.0
ATP I'LL BE YOUR MIRROR London 2012
Primavera Sound 2012
Pohoda Festival 2012
Dour Festival 2012
OFF Festival 2012
Flow Festival 2012
ATP curated by The National



Mniej więcej do „In the Kingdom of Kitsch You Will Be a Monster” Shining był ciekawym, ale jednym z licznych norweskich zespołów rozpychających pojęcie jazzu – trochę w stronę agresji The Thing i MoHa!, trochę w filmową stronę Kaada. A na dodatek, projektem pobocznym, skoro lider grupy Jørgen Munkeby grał w Jaga Jazzist, podobnie jak Morten Qvenild, który smęcił też w Susanna and the Magical Orchestra. Tego drugiego już w Shining nie ma, Munkeby odpuścił sobie Jaga Jazzist i poprzez płytę „Grindstone” dotarł do „Blackjazz”, na które odwołując się wprost do thrash metalu Shining prezentują jedno z najbardziej fascynujących ekstremalnych dokonań sezonu.
Choć zespołów przeplatających jazz i metal jest całkiem sporo, zwłaszcza po dokonaniach Zorna, to wyjątkowość Shining polega na ukryciu jazzowych elementów pod powierzchnią przytłaczającej gitarowej miazgi i błyskotliwych kompozycji. Panowie tylko w jednym utworze mieszczą się w pięciu minutach, w czterech przekraczają osiem, lecz nie dają słuchaczowi chwili wytchnienia. Ich wielowątkowe kawałki okazują się diabelsko chwytliwe, a zarazem oszałamiają wielością i natężeniem dźwięków. Gitarowa miazga oparta jest na rewelacyjnej pracy perkusji, pocięta syntezatorami i punktowana saksofonem, a że Munkeby zostanie thrashowym wokalistą kilka lat temu bym nie uwierzył. Podobnie jak w to, że jego płytę zamknie świetna dekonstrukcja „21st Century Schizoid Man” z wokalistą Enslaved.
Kapitalny instrumentalny performans każdego z muzyków umożliwia im wyciągnięcie z metalowych ram wszelkich możliwych atutów, a wąskie gardła thrashowych konwencji i struktur Shining omijają instrumentalnymi odjazdami – ostatecznie zaczynali jako akustyczna formacja avant-jazzowa. Ile z tych początków w muzyce Shining zostało? Sporo, a przede wszystkich we właściwych miejscach, czyniąc ich muzykę unikatową. Najlepsza, najbardziej oryginalna płyta zespołu.
[Piotr Lewandowski]