napszykłat
Musicaction
Kristen
Niechęć
27. Dni Sztuki Współczesnej - scena muzyczna
Strefa CSW - koncerty majowe
Plum
Kari Amirian
Maszyny do słuchania
Green ZOO Festival
ATP I'LL BE YOUR MIRROR London 2012
Primavera Sound 2012
LDZ_2.0
Rock for People 2012
Pohoda Festival 2012
Dour Festival 2012
OFF Festival 2012
Flow Festival 2012
ATP curated by The National



Mogwai zdaje się zjadać własny ogon i tylko patrzeć aż się nim udławi. Od naprawdę dobrego "Rock Action", na którym zgrabnie połączyli brzmienie gitar i fascynacje elektroniką, poziom ich płyt regularnie przyjmuje tendencję spadkową, czego nawet poniekąd niezły, wydany cztery lata temu „Mr Beast” nie dał rady powstrzymać.
Tegoroczna płyta, zatytułowana jak zwykle z przekąsem, wymyślnym i idiotycznym tytułem, czarno na białym pokazuje, że szkocki kwartet jest w kompletnej niemocy twórczej i chwyta się każdego koła ratunkowego, żeby tylko utrzymać się na powierzchni. A to na kanwach bitów wplata klawisze z wokalami a la Air, a to pozornie tworzy lekkie kompozycje albo nagrywa narastające, rozwijające się utwory (niemal identyczne i tak samo nudne) lub trochę urozmaica sekcję rytmiczną. Co najgorsze - struktura płyty powiela 3 ostatnie krążki - musi być otwierający płytę kawałek z uniesieniem, miejsce na spokojniejsze fragmenty, ostry niemal metalowy track i tradycyjnie już potężne zamknięcie. Doprawdy, można przyjmować zakłady na to, jak będzie brzmieć płyta Mogwai i dzięki temu całkiem porządnie się wzbogacić. Albo i nie, bo przecież każdy się tego może domyślić.
[Jakub Knera]