napszykłat
Musicaction
Kristen
Niechęć
27. Dni Sztuki Współczesnej - scena muzyczna
Strefa CSW - koncerty majowe
Plum
Kari Amirian
Maszyny do słuchania
Green ZOO Festival
ATP I'LL BE YOUR MIRROR London 2012
Primavera Sound 2012
LDZ_2.0
Rock for People 2012
Pohoda Festival 2012
Dour Festival 2012
OFF Festival 2012
Flow Festival 2012
ATP curated by The National



Podobno wszystko zaczęło się od tekstów Karola Gawerskiego (g.), by w końcowym etapie przybrać trudną do zdefiniowania formę muzyczną-wokalną, za którą zabrał się Robert Gasperowicz (obecnie także Samo, kiedyś m.in. w Slashing Death, Sweet Noise) oraz Stanisław Wołonciej (Egoist, Samo, NeWBReeD). Zaczynając wędrówkę po debiutanckim minialbumie Słoniny musimy najpierw całkowicie pozbyć się wszelkich zahamowań i oczekiwań. Bo z jednej strony atakują nas słowa pięknie ożywione, a z drugiej muzyka uroczo wykręcona. Raz natrafimy na liryczną Julię albo toporną motorykę w Wychowanym. Innym razem bardziej przyłożymy ucho do wokalnych partii (Maj) lub zagęszczonych struktur gitarowo-basowych w Rzeźbiarzu, by za kilka chwil natknąć się na leniwe przekomarzanie słowno-instrumentalne (W Twoje). „Słonina” to prawie 23 minuty muzyki, która przy pobieżnym przesłuchaniu wydaje się mieć dość łatwo przyswajalną formą. Czym głębiej i uważniej zanurzymy się w tych odjechanych strukturach, tym ten mariaż słowno-dźwiękowy będzie bardziej scalony. Lekko klaustrofobiczny posmak wokalnego talentu Wołoncieja powoduje, iż muzyka nabiera głębi i dopiero wtedy dostrzega się te wszystkie dźwięki drugiego planu. Bez dwóch zdań, taka „Słonina” przywraca wiarę w pomysłowość i nieszablonowość na współczesnej scenie alternatywnej. Pełna rekomendacja.
[Marc!n Ratyński]