napszykłat
Musicaction
Kristen
Niechęć
27. Dni Sztuki Współczesnej - scena muzyczna
Strefa CSW - koncerty majowe
Plum
Kari Amirian
Maszyny do słuchania
Green ZOO Festival
ATP I'LL BE YOUR MIRROR London 2012
Primavera Sound 2012
LDZ_2.0
Rock for People 2012
Pohoda Festival 2012
Dour Festival 2012
OFF Festival 2012
Flow Festival 2012
ATP curated by The National



Najbardziej wysuniętym na wschód przystankiem na trasie projektu Congotronics vs. Rockers okazał się Berlin. Koncert w prestiżowym HKW był też jedynym koncertem w Niemczech. Trasa ta jest potwierdzeniem, że wszystko co tylko nieprawdopodobne, jest możliwe - po udanym, dwupłytowym albumie Tradi Mods vs. Rockers, spotkanie muzyki z Kongo i zachodniej "alternatywy" nastąpiło w formie połączenia sił na scenie. Congotronics vs. Rockers to monstrualny zespół: muzycy Konono No. 1 i Kasai Allstars, Deerhoof, Juana Molina, Wildbirds & Peacedrums, Matt Mehlan ze Skeletons i Vincent Kenis (kurator serii Congotronics) - w porywach 19 osób, obsługujących 6 instrumentów perkusyjnych (w tym ksylofon), 4-6 gitar, 2 basy, 1-2 likemby i multum innych drobiazgów. W programie dwa utwory Konono no. 1, kilka Kasai, pojedyczne z repertuaru pozostałych zespołów tworzących projekt i kilka napisanych na tę trasę.
Gigantyczny skład tworzył zdumiewającą, momentami trudną do ogarnięcia dźwiękową machinę, przesuwającą się w imponującym rytmicznym powiązaniu. Utwory afrykańskie nabrały nowego odcienia transu, bliskiego krautrockowej motoryce, albo hipnotyzmu Boredoms. Utwory muzyków zachodnich nabrały zaś ciepłego pulsu, może za wyjątkiem numeru Wildbirds & Peacedrums, w którym Mariam Wallentin na wokalu była wprost fantastyczna, a zespół dotarł w najcięższe rejony tego wieczoru. Zasadniczo jednak koncert był roztańczoną, radosną bombą. Nieszczególnie pasowało do niego miejsce - choć nagłośnienie było bardzo dobre, dźwięk pełny, ale pozwalający wychwycić składowe brzmienia, to jednak słuchanie tego składu na siedząco było dość dziwne. Na szczęście dało się stać i pląsać w sporych przejściach oraz z boku sceny, z czego z reguły subordynowana niemiecka publiczność przynajmniej częściowo skorzystała. Ale to drobiazg, a zobaczenie tego projektu na własne oczy będę pamiętał długo.
[zdjęcia: Piotr Lewandowski]