napszykłat
Musicaction
Kristen
Niechęć
27. Dni Sztuki Współczesnej - scena muzyczna
Strefa CSW - koncerty majowe
Plum
Kari Amirian
Maszyny do słuchania
Green ZOO Festival
ATP I'LL BE YOUR MIRROR London 2012
Primavera Sound 2012
LDZ_2.0
Rock for People 2012
Pohoda Festival 2012
Dour Festival 2012
OFF Festival 2012
Flow Festival 2012
ATP curated by The National



Napszykłat świetnie podsuwają klucze do własnej muzyki, nakierowując na nią w swoich tekstach. I tak jak przy poprzedniej płycie NP. (rapowali „kolejne chore gówno”) tak tutaj drogowskaz dostajemy już w „Miejscu”: „chciałbym na bicie głośno sławić moje miejsce, ale nie wiem którą wioską którym miastem jestem”. To początek dywagacji samego zespołu na to czym tak naprawdę NP. jest – wide utwory „Tu”, „Tak to robimy” czy na „Obcym”. Przewija się wątek stylu, pochodzenia i korzeni. Trudności z klasyfikacją w przypadku ich muzyki pojawiają się bowiem nie od dziś – ni to hip hop, ni elektronika, ni avant pop. Ale w XXI wieku nic już nie da się łatwo zaklasyfikować, więc to jakoś specjalnie nie dziwi.
Na „Kulturshock” słychać jak wyraźniej się dookreślają, dopracowują swój język i formę w jakiej opowiadają, wykorzystują syntezatorowe brzmienia, zgrzyty winyli, nagrania terenowe czy fantastyczne sample i bity. Jak zwykle świetnie wychodzą poza ramy schematycznych sekcji rytmicznych, czasem zupełnie zrywając z przyzwyczajeniami (chociażby „Miejsce”, „Na Obcym”, „Olomuniec”). Mało tu abstrakcyjnych tekstów jak na poprzednim krążku, a więcej realnych, zastanych w mieście lub powielanych w mediach obrazów. NP. świetnie wykazują się ironią w stosunku do rzeczywistości („Opublikuj to” z „nie ma postów, linków do jutube, znajomi jo, potwierdź to, lubie to, w dupie to mam, jo, proszę jo opublikuj to”) czy szydzenia z hiphopowych „wzorców” („Bujaka/ZBRKLKU” z „Mówię nie błyszczącym tv lordom, plastikowym mordom i rapowym lordom” i „wyjdź i się zapchaj ciuchami, łańcuchami, zasadami, jesteś za ciężki żeby polecieć z nami nad blokami”). I to genialne wykrzykiwanie JO! (nie JOŁ!). Są jeszcze goście – Dälek, DVA, Bene, Sibitt – których jednak raczej należy traktować jako dodatki do głównej treści płyty, dosyć mocno ją dekonstruujące. NP. towarzystwa nie potrzebują, bo ich styl i charakter jest rozpoznawalny, charakterystyczny, dopracowany i wystarczający w składzie trzyosobowym. Na „Kulturshock” trio krystalizuje swój kolaż gatunkowy, wysuwając się do ścisłej czołówki najbardziej oryginalnych polskich zespołów z ukształtowanym językiem, dzięki któremu zarówno w warstwie tekstowej jak i muzycznej, wiedzą co chcą powiedzieć, a także jak do tego podejść. Robią to elokwentnie, umiejętnie i z rewelacyjnym efektem.
[Jakub Knera]