napszykłat
Musicaction
Kristen
Niechęć
27. Dni Sztuki Współczesnej - scena muzyczna
Strefa CSW - koncerty majowe
Plum
Kari Amirian
Maszyny do słuchania
Green ZOO Festival
ATP I'LL BE YOUR MIRROR London 2012
Primavera Sound 2012
LDZ_2.0
Rock for People 2012
Pohoda Festival 2012
Dour Festival 2012
OFF Festival 2012
Flow Festival 2012
ATP curated by The National



20 lat na scenie, 2,5 miliona sprzedanych płyt… jak daleko odszedł In Flames od swoich muzycznych korzeni wiedzą tylko najstarsi górale. Ci którzy mają nadzieję i liczą jeszcze na powtórkę z przełomowej (ale i wiekowej) „The Jester Race” (1996) po raz kolejne będą zawiedzeni. Szwedzi nie zamierzają zjadać swojego ogona i odgrywać ciągle tych samych patentów. „Sounds…” przynosi dawkę melodyjnego rock/metalu z mięsistym groove, charakterystycznym głosem Fridéna i pomysłem na album jako całość. Wreszcie najnowszy wypiek z goeteborskiego pieca nie jest zakalcem na miarę poprzednika „A Sense Of Purpose” sprzed trzech lat. Muzykom udało się nie przesłodzić całego krążka. Dużo tu oddechu, melodyjnych gitar i ciekawie zaaranżowanych wokali. Tak świeżo i dosadnie In Flames nie brzmiał od „Come Clarity” (2006). I nawet szeptano-balladowy „The Attic” nie razi tu zbyt mocno. Zawsze ceniłem In Flames za szeroki wachlarz muzycznych ozdobników i kompozycyjnych urozmaiceń. Tak jest i tym razem, i co najważniejsze, czuć tu chęć zespołowego grania. I choć muzyczna amerykanizacja (notowania Billboard charts, image, przystępne brzmienie, itp.) pchnęła ten zespół na inny szczebel, to nadal można odnaleźć w tej dźwiękowej układance element zaskoczenia (ciężki, ale i melodyjny „Enter Tragedy”, ociekający gitarowym groove utwór tytułowy). Dziesiąty album In Flames to też sprawdzian kompozytorskich umiejętności dla Björna Gelotte. Po odejściu założyciela i głównego kompozytora, Jespera Strömblada, przed formacją stanęło trudne zadanie. Albo dalej pogrążą się w mieliznach „A Sense Of Purpose”, albo wyjdą na prostą z nową siłą i pomysłami, które tak jak kiedyś stanowiły punkt wyjścia do muzycznych poszukiwań grupy. Ta druga opcja aż iskrzy na „Sounds Of A Playground Fading” i pozostaje nadzieja, iż Szwedzi utrzymają równie dobrą formę w przyszłości.
[marc!n ratyński]