napszykłat
Musicaction
Kristen
Niechęć
27. Dni Sztuki Współczesnej - scena muzyczna
Strefa CSW - koncerty majowe
Plum
Kari Amirian
Maszyny do słuchania
Green ZOO Festival
ATP I'LL BE YOUR MIRROR London 2012
Primavera Sound 2012
LDZ_2.0
Rock for People 2012
Pohoda Festival 2012
Dour Festival 2012
OFF Festival 2012
Flow Festival 2012
ATP curated by The National



Mike Kinsella był w latach 1990. perkusistą zespołu Cap'n Jazz, krótkotrwałego fenomenu z Chicago na pograniczu indie-rocka i emo (wtedy to jeszcze oznaczało coś dobrego). Zespół rozpadł się po jednej płycie, a te powstałe na jego bazie w większości znajdują się w katalogu wytwórni Polyvinyl, w tym Mike K. i jego Owen. W XXI wieku z perkusisty przeistoczył się on w tzw. singer /songwritera. „Ghost Town” to jego bodajże siódma płyta na przestrzeni dekady, równocześnie zapowiadana jako ostatnia. Jeśli tak faktycznie będzie, to tym bardziej warto ją sprawdzić, bo Owen gra porządną akustyczną muzykę, w której bazowym gitarowym konstrukcjom towarzyszą smyczkowe akcenty, perkusja oraz liczne drobne dźwięki: cymbałki, marimba, slide itp., które odgrywają małą rolę w miksie, ale dużą dla wrażenia. „Ghost Town” to bezpretensjonalne piosenki, czasem konfesyjno-emocjonalne, czasem smutne, czasem pełne nadziei, a czasem chłodne. Co ważne, choć album produkowali ludzie współpracujący z Iron & Wine czy Bonnie 'Prince' Billy’m, to nie jest folkowa rzecz, co najwyżej sporadycznie folkująca w gestach instrumentów drugoplanowych. Raczej czuć w nich post-hard-core’ową proweniencję, nawet jeśli jest tu cicho i spokojnie. „Ghost Town” waszego życia nie zmieni, ale to bardzo porządna i wiarygodna płyta.
[Piotr Lewandowski]