polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
Asphyx wywiad

Asphyx
wywiad

“This is real death metal, you bastards!” – krzyczy na najnowszym albumie Martin van Drunen. Obok takich słów nie da się przejść obojętnie. Tak holenderski dusiciel zachęca do wejścia w krainę oldskulowego death/doom metalu. Asphyx to jeden z najjaśniejszych punktów na ekstremalnej mapie Europy, a „Deathhammer” to ich doskonała tegoroczna wizytówka. Udało mi się namówić na rozmowę Boba Bagchusa, który od ćwierć wieku zasiada za perkusją tej holenderskiej bestii.


Witaj Bob! Jesteście chyba najstarszym zespołem w wytwórni. Myślałeś kiedyś o tym, że Century Media będzie aż tak wpływową firmą? Przecież zaczynali praktycznie w podobnym czasie co i wy z Asphyx.

Witaj! Tak, Asphyx to z pewnością jedna z najstarszych grup w katalogu wytwórni. Pamiętam, że to był impuls, gdy postanowiliśmy razem pracować. W 1990 roku zobaczyłem ich reklamy na łamach „Metal Forces” i tak to się wszystko zaczęło. Wiesz, Asphyx istnieje od 1987 roku, więc jak widzisz, zaczynali jednak trochę później niż my.


Obok Pestilence i Sinister jesteście ciągle aktywni na holenderskiej scenie deathmetalowej. Jednak o ile, według mnie, wspomniane zespoły straciły dużo ze swojej mocy, tak Asphyx nagrywa albumy najwyższej próby. Skąd w zespole taki twórczy impuls? "Death... The Brutal Way" i "Deathhammer" to doskonałe albumy. Słychać, że nie zamierzacie szybko złożyć broni.

Dzięki za miłe słowa. Wiesz, w Asphyx zawsze kierujemy się sercem i możesz być pewny, że będziemy wierni swojej tradycji. Robimy to, co chcemy i jest to szczere. Taka muzyka jest po prostu w naszej naturze. Nasz gitarzysta, Paul Baayens, ma w zanadrzu mnóstwo riffów, które możemy użyć. Zresztą mamy już kilka nowych pomysłów na kolejny album.


Skoro wspomnieliśmy o starych holenderskich zespołach, to muszę cię zapytać o młode grupy. Jest ktoś godny zainteresowania?


Tak, szczególnie polecam Nailgun Massacre, Bodyfarm, Funeral Whore i Entrapment - znakomite zespoły, które nadają oldskulowemu death metalowi nowe życie.


Martin i Paul udzielają się jeszcze w Hail Of Bullets. Co prawda ich druga płyta lekko mnie rozczarowała, ale debiut nadal nic nie stracił ze swojej mocy. Nie myślałeś o tym, aby zaangażować się w inny zespół i tam realizować się na innym gruncie muzycznym?

Osobiście lubię dwa albumy Hail Of Bullets. Pytasz o inne zespoły i właśnie niedawno z takim wystartowaliśmy. Nazywa się Grand Supreme Blood Court i gram tam wspólnie z byłym gitarzystą Asphyx, Erikiem Danielsem. Nagraliśmy już debiutancki album, który ukaże się dzięki Century Media jeszcze w tym roku. Co ciekawe, w zespole są jeszcze inni muzycy Asphyx - Martin oraz basista Alwin Zuur (w GSBC odpowiedzialny za gitary). Dodatkowo na basie gra z nami Theo van Eekelen, ze wspomnianego już Hail Of Bullets. Muzyka to oldskul na modłę Master/Deathstrike, Malhavoc, Possessed, Repulsion, Necrovore. Ot, prostota w każdym calu.


Przejdźmy do najnowszego albumu. "Deathhammer" to 47 minut potężnego death/doom metalu. Harry Wijering i Dan Swanö to niezawodny i sprawdzony duet w studyjnej pracy?

Zgadza się. Zrobili kawał świetnej roboty! Wszystko brzmi tak, jak być powinno. W studio wszystko szło sprawnie i to naprawdę słychać.


Klasyczny skład z jedną gitarą wydaje się być wręcz stworzony do muzyki Asphyx. Jak radzicie sobie z uzyskaniem tak ciężkiego brzmienie na koncertach?

Tak, to dla nas optymalne rozwiązanie. Zobacz, podobnie jest w Sodom. Także i nam udaje się uzyskać bardzo ciężkie brzmienie właśnie z jedną gitarą. Nasza muzyka oparta się na riffie, rytmie, bez znaczącego udziału partii solowych, stąd tak to wygląda.


Słuchając muzyki Asphyx często wracam do czasów tape-tradingu, papierowych 'zinów czy też tej magii odkrywania nowych zespołów. Wasza muzyka niesie ze sobą same miłe wspomnienia związane z rozwojem sceny undergroundowej. Wspominasz czasem tamte czasy?

Rzeczywiście, to był czas, gdy zakładałem Asphyx i całą wiedzę o ówczesnej scenie podziemnej czerpało się z wymiany taśm, kserowanych fanzinów i ulotek. To były wspaniałe czasy! Bardzo ekscytujące. Cieszę się, że nadal słyszył w naszej muzyce ten oldskulowy klimat. Wiesz, gdy powstawał Asphyx, mieliśmy już na scenie znakomite grupy. Wystarczy wspomnieć Mayhem (z czasów „Deathcrush”), Necrovore, Incubus (FL), Matricide, Obscurity, Autopsy, Rigor Mortis (NY), Nihilist, Morbid, itd.


Przejawem nowych czasów jest łatwość w dotarciu do muzyki. Także wy postanowiliscie wyjść słuchaczom naprzeciw i udostępniliście cały najnowszy album na stronie magazynu „Decibel” do odsłuchu w streamingu. Myślisz, że to niezbędne i konieczne posunięcie w dzisiejszych czasach?

Tak, to obecnie konieczność. Taka jest rzeczywistość, ale coż można z tym zrobić? Czasy zmieniają się w zawrotnym tempie, ale jakoś musimy sobie z tym radzić. Dla zespołu sam Internet to dobra rzecz, ale są sytuacje, gdy może stać się prawdziwym wrzodem na tyłku.


W swojej historii graliście covery Hellhammer, Venom, Celtic Frost. Śledzisz na bieżąco muzyczne dokonania Cronosa oraz Toma Warriora? Nadal ich płytowe propozycje są w stanie cię zaskoczyć, zainteresować?

Tak, bardzo lubię Triptykon. Świetny jest też ostatni album Venom “Fallen Angels”, bardzo surowy, w ich klasycznym stylu. Cronos nadal jest w formie! Wiesz, na pewno nie robi to na mnie aż tak wielkiego wrażenia jak klasyka Venom w postaci „Welcome To Hell” i „Black Metal” czy „Morbid Tales” Celtic Frost. Te płyty miały na mnie niesamowity wpływ, gdy byłem piętnastolatkiem i odcisnęły na mnie niewiarygodne piętno.


Na koniec zmieńmy temat. Ostatnio w polskich mediach wiele mówiło się o krytyce Polaków, pracujących w Holandii, przez lidera PVV Geerta Wildersa. Czy to rzeczywiście tak duży problem w Holandii? Czy poglądy Wildersa można brać na poważnie?

Ach, ten Geert Wilders. To wariat z kiepską fryzurą. Nie można brać tego gościa na poważnie. Znany jest z tego, że zawsze głośno krzyczy, aby tylko zwrócić na siebie uwagę. I nie ważne czy to jest dobre czy złe. Jestem przekonany, że podczas nowych wyborów będzie okazja, aby pozbyć się PVV, gdyż w żaden sposób nie reprezentują oni Holandii.


27 marca 2010 zagraliście w Warszawie podobno doskonały koncert. Niestety nie mogłem wtedy w nim uczestniczyć, ale wszystkie opinie, jakie potem słyszałem, były wspaniałe. Czy są jakieś szanse na powtórkę? Macie w planach koncert(-y) w Polsce?

To był faktycznie wspaniały koncert. Szykujemy kolejny koncert w przyszłym roku. Nie możemy doczekać się powrotu do Polski! Ostatnio było świetnie a fani naprawdę wspaniali!

Dziękuję za odpowiedzi

[foto: jeanette petrocchi]

[Marc!n Ratyński]