polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
Liars Aaron Hemphill - wywiad

Liars
Aaron Hemphill - wywiad

Click this link for the English version of the interview

Wrócili. Po dwóch dosyć przeciętnych i bardziej piosenkowych albumach, Liars przygotowali album diametralnie odmienny od poprzednich wydawnictw, ale nawiązujący do elektroniki, po której poruszali się wcześniej. Na "WIXIW" nie ma szalonych gitar, punkowych melodii, za to więcej tu czerpania z techno, idm, dubstepu czy stonowanej elektroniki. O najciekawszej płycie tria od czasów "Drum's not dead" opowiada nam Aaron Hemphill.

W wywiadach z Wami bardzo często powracają pytania o to, dlaczego na WIXIW zwróciliście się w kierunku muzyki elektronicznej. Ale to przecież żadna nowość, wystarczy posłuchać chociażby They Were Wrong So We Drowned, gdzie w tej stylistyce poruszaliście się już dawno. Jak po tak rockowych albumach jak Liars i Sisterworld do niej wróciliście?

Po pierwsze, na Sisterworld podeszliśmy do tworzenia muzyki w dość tradycyjny sposób – wykorzystywaliśmy gitary, perkusję i inne instrumenty, a ponadto nagrywaliśmy to tradycyjnie: w studiu z masą mikrofonów. Chcieliśmy zmienić podejście do nagrywania, dlatego kolejny krążek - WIXIW – postanowiliśmy zarejestrować sami, na komputerach. Wykorzystaliśmy elektroniczne instrumenty, na komputerach dostępne dzięki programom takim jak Reactor lub inne. Nigdy wcześniej tego nie robiliśmy – teraz komputery stały się naszymi instrumentami. To w zasadzie był główny powód, żeby tak stworzyć to wydawnictwo: wykorzystać sprzęt, który ma masę możliwości, może lepiej brzmieć, dzięki niemu zarejestrować nagrania w nowy sposób, w lepszej jakości. Ponadto chcieliśmy zbliżyć nasze początkowe pomysły na kompozycje z ich finalnymi wersjami.

Podobno podczas sesji nagraniowej tej płyty, postanowiliście się nauczyć grać na sekwencerach i analogowych syntezatorach.

Tak, to był wynik korzystania z instrumentów dostępnych na komputerze, kiedy już się z nimi zapoznaliśmy postanowiliśmy uczyć się gry także na elektronicznych instrumentach.

Otwarcie każdej Waszej kolejnej płyty jest zaskakujące. Na They Were Wrong So We Drowned było przedziwne „Broken Witch”, na Drum's Not Dead „Be Quiet Mt. Heart Attack!” albo rockowe i rozszalałe „Plasters Coasts of Everything lub „Scissor” na dwóch ostatnich krążkach. „Exact Colour of Doubt” otwiera WIXIW, ale różni się diametralnie od poprzedników – jest spokojny i stonowany. Zazwyczaj w ten sposób zamykaliście Wasze albumy.

Hm, wydaje mi się, że nie jest to specjalną nowością. Jeśli spojrzysz na Drum's Not Dead to przekonasz się, że utwór otwierający płytę też jest stosunkowo spokojny. Ale tak naprawdę, to co nami kierowało, to chęć stworzenia albumu w inny sposób niż dotychczas. Wejść w niego, wolniej i dokładniej. Sam tytuł jest palindromem – zaczyna się i kończy w ten sam sposób. Przenieśliśmy to samo na rozmieszczenie kompozycji na płycie – początek i finał to spokojne kompozycje. To niejako odniesienie do tego jak się czuliśmy w momencie, kiedy dokonywaliśmy strukturyzacji płyty w ten sposób.

Nowa płyta powstawała w Los Angeles i w górskim domu letniskowym poza miastem. W przeważającej mierze jest wynikiem pracy Twojej i Angusa. Podczas nagrywania potrzebujecie się odciąć od rzeczywistości?

To raczej czysto praktyczna rzecz i chęć odcięcia się od codziennego życia, aby skupić się na jednej rzeczy. Nie zrobiliśmy tego, by poczuć, że jesteśmy odłączeni, „poza światem” co miałoby wpłynąć na efekt nagrań – czy to, że nagrywasz album na plaży musi oznaczać, że będzie to album zainspirowany plażą? WIXIW jest spojrzeniem wewnątrz siebie i bardzo osobistą rzeczą. Więc miejsce, w którym go rejestrowaliśmy, po prostu umożliwiało bycie samemu.

Na poprzednich dwóch płytach dosyć mocno zaczęliście tworzyć Wasze utwory wokół schematu zwrotka-refren-zwrotka-refren. Teraz znów odeszliście od tej formuły – znudziło się Wam to czy doszliście do wniosku, że w przypadku Liars się ona nie sprawdza?

Wydaje mi się, że w tym przypadku interesowało nas stworzenie unikatowego brzmienia. Zaczęliśmy od innego punktu – elektroniczne dźwięki były dla nas interesujące i chcieliśmy tworzyć kompozycje od tego punktu. Kiedy to zrobiliśmy, okazało się, że kończymy na interesującej strukturze, która znacząco różni się od tradycyjnie rozumianej piosenki. To nie był sprawdzian tego, jaka struktura utworu jest dla nas najciekawsza i najbardziej pociągająca, raczej spotkanie z dźwiękiem, zabawa formą i krystalizowanie się utworu. Bardzo cieszyła nas ta forma twórczości, która pozwoliła nam na bardziej otwarte podejście do muzyki. Ale nie zmienia to faktu, że wciąż mamy ochotę na tworzenie piosenek w tradycyjnych piosenkowych strukturach. One także są efektywne!

Podobno wspólnie z Angusem lubicie album Beaucoup Fish zespołu Underworld. Najwięcej wpływów techno słuchać w utworze „Brats”, który jest moim ulubionym na WIXIW. Widzisz Liars idących w kierunku tej stylistyki?

Nie koncentrujemy się na jednym utworze, ale to ciekawe słyszeć jak odbierają to inni. Nigdy nie jest tak, że jeśli jakiś utwór nam się uda, myślimy „o, powinniśmy wykorzystać ten pomysł na następnym nagraniu”. Po prostu koncertujemy, gramy go na żywo i sprawdzamy jak się z tym czujemy. Dopiero to może mieć wpływ na to, jak będą brzmieć nasze kolejne płyty.

Podobno bardzo wiele utworów, które stworzyliście było bliskie temu co słychać w „Brats”, nagraliście ponoć aż 40 kawałków. Zapewne ciężko było z nich wybrać te 11, które znalazły się na płycie. Co zresztą? Strona b singla „No. 1 Against the Rush” czyli utwór „We're Never Learn” jest świetny, usłyszymy resztę?

Zobaczymy co się wydarzy. To dla nas normalne, że nagrywamy więcej utworów, niż zmieści się na płytę, ale nigdy nie było ich tak dużo! Myślę, że ich przyszłość zależy od tego, jak będziemy się czuli z naszym nowym materiałem po trasie koncertowej. Jeśli po niej poczujemy, że te utwory się sprawdzają i mają potencjał, być może je wydamy.

Widziałem jak graliście materiał z nowego albumu na Field Day. To zupełnie inna odsłona Liars niż ta podczas trasy promującej Liars i Sisterworld. Poza tym nie ma z wami czwartego muzyka. Jak sobie poradziliście? Ciężko było przygotować się do tych koncertów?

Najciężej było ustalić i przygotować się do tego, jak materiał nagrany w studiu zaprezentować na żywo i jakie techniki zastosować. Po nagraniu płyty, kolejnym przedsięwzięciem była nauka, jak zagrać WIXIW na żywo. To prawdopodobnie najstraszniejsza część tego przedsięwzięcia, ponieważ na początku nie mieliśmy pojęcia, co się wydarzy. Podczas sesji nagraniowej, nie myśleliśmy o tym, jak będziemy grać ten materiał na żywo, po prostu go tworzyliśmy. Dlatego potem stanęliśmy przed ogromnym wyzwaniem, bo trzeba było się z tym zmierzyć. To było tak samo ważne jak jego rejestracja – przenieść materiał ze studia w jak najlepszej postaci na scenę.

WIXIW jest według Was spojrzeniem w siebie, opowiada też o wątpliwościach, niepewności. Czy te elementy często pojawiają się przy tworzeniu przez Was muzyki. Jak wpływają na Liars?

Myślę, że pozytywnie. Ale może nie do końca „wątpliwości”, jak to nazwałeś, ale raczej znalezienie się w nowej, nieoczekiwanej sytuacji, w której w pracę trzeba włożyć mnóstwo wysiłku. Wygląda na to, że lubimy być w pozycji, w której nie czujemy się aż tak pewnie – to wyzwala w nas więcej pracy i więcej lepszych efektów. To produkt tego nagrania. Myślę, że mamy duże szczęście, jeśli ludzie są w stanie się wczuć w ten materiał tak jak my, ponieważ jest bardzo osobisty. Mam nadzieję, że możemy tworzyć materiał także w spokojnych i przyjaznych okolicznościach, wtedy jest łatwiej i bardziej bezpiecznie. Ale chyba lubimy znaleźć się w niecodziennych sytuacjach, które nie są oczywiste i bezpieczne. To właśnie one popychają nas do przodu i prowokują do działania.

English version

They came back. After two albums with songs-like compositions, Liars present an album that is completely different than previous two releases. It's based on electronic music which has been used by them in the past. In "WIXIW" there are no crazy guitars and punk tunes, but there are connections to techno, IDM, dubstep and soft electronics. We talk with Aaron Hemphill about their the most interesting album since "Drum's Not Dead".

Many people ask you in interviews about turning to electronic music in WIXIW. But it's not the first time you work with that stylistic, let's just listen to They Were Wrong So We Drowned. How this return to electronic music came after two rock albums like Liars and Sisterworld?

[Aaron Hemphill] With Sisterworld it was really traditional way of making music - there was a lot of guitars and drums and other instruments. We also recorded it in very traditional way: in a studio with a lot of microphones. We just wanted emphasize the process of recording it by ourselves. That's why next album is recorded with use of computer software. We basically used electronic instruments which are part of programs like Reactor and others. We've never used computers this way before, to record as instruments. Basically that was the main aim, the reason why we decided to do that. To deal with equipment, which has a lot of possibilities – sounds better, record it in different way, in good quality. Also, with this, final versions of our compositions are much closer to our initial ideas.

During preparations to WIXIW, you've started to learn sequencers and analogue synths. How did you come up with this idea? Was it difficult?

Yes, using computer instruments helped us to familiarize with other electronic instruments, that we have never used before.

Every opening of your album is surprising - there's „Broken Witch” on They Were Wrong, „Be Quiet Mt. Heart Attack!” or „Plaster Coasts of Everything” on two previous albums. There is the same thing with „Exact Colour of Doubt” on WIXIW, but it's a quiet track. You usually use compositions like that to close of album.

Well, there are few records we've started with quiet tracks. Just look at Drum's Not Dead - in fact „Be Quiet Mt. Heart Attack!” is a quiet track. But really, we just wanted to make it this album in different way. You just going into it, it's a slower trip. The title of WIXIW is a palindrome – it begins and ends the same way. We wanted to make album in the same way. It's a statement of how we were feeling at the time and where we were emotionally in structuring album in that way.

You chose to write new album in Los Angeles and in a remote cabin in the mountains around the city. You need to be separated to create music? This album is mostly cooperation between you and Aaron, isn't it?

It's more practical thing – just being separated from everyday life and to focus on something. We didn't do it to feel like we are disconnected from outside world. For example – being and recording album on the beach - it doesn't mean we're going to make record influenced by the beach. This album was, I would say internal and more personal album, so the location was just a practical issue of being alone.

On the past couple of records you've been working around verse-chorus-verse format. Now you have different approach. You get bored with verse-chorus-verse formula or it doesn't suit Liars?

I think we were trying to create songs around unique set of sounds. We've started from different spot – we felt electronic sounds were interesting and wanted to build songs from there. And when you do that you end up with interesting structure, which doesn't have his traditional song structure. We weren't testing which structure is more interesting for us. It was more dealing with the sound, ordering the tunes, keep on the song. We were very happy to do that. But it doesn't mean we are neglecting traditional song structure from now on. They are effective too!

You've said that with Angus you love the Underworld record Beaucoup Fish. There are techno influences in „Brats”. For me is one of the best tracks on the new album. Do you see Liars going in that direction?

We don't really focus on one song, but it's great to hear on which song people focus on. We don't really see a song being successful and thinking „oh, we should follow that pattern in entire record”. We just tour with that album, play it live and see how it feel with that. Then it could have influence on our next record.

I've read that you've made a lot of tracks in that stylistic. During the whole session you've recorded more than 40 tracks in total. Is it difficult to chose from so huge number just these 11 right tracks? What will happen with the rest? B-side of „No. 1 Against the Rush” is great.

Well, we will see what will happen. It's normal for us to record a lot of tracks, but it never happened to have it so much! I think it depends how we will feel with music after we tour with this album. If we will see that some of those songs are relevant and reflect how we feel about music, we will release rest of them.

I saw you playing the new album live on Field Day. It's something different from what we could see  during tours promoting Liars or Sisterworld, you don't employ fourth musician. It's probably harder to play WIXIW live and figure how to make all those sounds?

It was difficult to figure out how to play it, which parts to play and figure out new solutions that were needed to play it. So this entire project was basically learning how to play this record. It was probably the scariest part, because at the beginning we didn't have any idea what's going happen. During the recording session we didn't make record thinking how we will play it live. So, preparing to live playing was as important as recording session because we have to think how to ''translate'' it from recording to live.

You've said that WIXIW is about looking inward and about doubts, insecurity, and is more introspective for you. Do those feelings somehow accompany you while you create music? Do they influence Liars?

I think in a way it is good for us. But I wouldn't call it ''doubt'', we just end in a position when we have to work hard. It seems we like to put ourselves in position where we do not  fell so comfortable. It produces more work and work of better quality, it even forces us to focus more on work. So this is a specific product of this record. I think we're very lucky if people can connect with this record as we do, because it's very personal. I hope we can make records under very peaceful circumstances, when it's very easy and comfortable. But we generally subject ourselves to a lot of circumstances that make us uncomfortable but as I said, they push us forward, end ensure that there is always task ahead.

[Jakub Knera]