Powiększenie, Cafe Kulturalna, Chłodna 25, Nowy Wspaniały Świat - koncerty w lutym
TRZY NIEZWYKŁE SPOTKANIA
HERA w Składzie Butelek
Ed Wood
Alameda Trio
kIRk
Jacek Sienkiewicz
Kto zabił Alonę Iwanowną?
The Ex
ATP curated by Jeff Mangum
If You Say So Festival 2012
Asymmetry Festival 4.0
ATP I'LL BE YOUR MIRROR London 2012
Primavera Sound 2012
Pohoda Festival 2012
Dour Festival 2012
OFF Festival 2012
Flow Festival 2012
ATP curated by The National



Bardzo brakowało mi przez te 4 lata nowych nagrań PJ Harvey. Po "Stories From The City..." zapadła wokół niej niepokojąca cisza. Przedsmakiem najnowszej płyty okazała się owocna kolaboracja w ramach Desert Sessions z Joshem Homme. I to chyba pod jego wpływem PJ zdecydowała się na powrót do brudnej, niedbałej produkcji znanej z pierwszych dwóch płyt "Dry" i "Rid of Me" i stricte rockowego brzmienia, bez żadnych studyjnych smaczków. Wraz ze swym oryginalnym perkusistą z pierwszego składu Robertem Ellisem nagrała surową i piękną płytę. W jej głosie jest jakaś magnetyzująca siła, która nie pozwala się od niej uwolnić. W jej głosie jest wszystko: wściekłość, upokorzenie, ból, uległość, niewinność a przede wszystkim pasja. PJ nagrała płytę na którą z niecierpliwością czekałem: z gitarowym pazurem, dekadenckim sznytem i autobiograficznym sado-maso . Mówi się, iż PJ Harvey wygląda tak brzydko, że aż ładnie - podobnie jest z jej najnowszą muzyką. Współczuje wszystkim obojętnym na jej wdzięki.
[Marcin Jaśkowiak]