polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
John Butcher / Tony Buck / Magda Mayas / Burkhard Stangl Plume

John Butcher / Tony Buck / Magda Mayas / Burkhard Stangl
Plume

Improv ma to do siebie, że bywa fascynujące na żywo i ale z płyty, pozbawione bezpośredniego doświadczenia procesu twórczego, bywa drętwe. Doskonałym wyjątkiem od tej prawidłowości była ubiegłoroczna płyta Fluoresce duetu Magda Mayas & Tony Buck. Improv tkane z miriad mikrodźwięków na swój sposób skomponowane było tam na poziomie przebiegu płyty, dzięki obecności różnorodnych instrumentów, w szczególności wykorzystaniu przez Mayas preparowanego fortepianu w pierwszej, a Clavinet Pianet Duo Hohnera w ostatniej części płyty. Plume, wydane przez Unsounds Andy’ego Moora, też ciekawie organizuje improv – to nie kwartet, jak sugeruje tytuł, lecz dwa tria Bucka i Johna Butchera – pierwsze z Burkhardem Stangl na gitarze, drugie ze wspomnianą Mayas na fortepianie. I każde z nich prezentuje około pół godziny muzyki zarejestrowanej na żywo.

Butcher to saksofonista stworzony do improv, eksplorujący topografię instrumentu, pracujący głównie dźwiękami marginalnymi i osiągający efekty, których pochodzenia z saksofonu trzeba się domyślać, ale kiedy sytuacja tego wymaga, to stosujący je z umiarem. Buck, wiadomo, mistrz wszędobylskich detali składających się na nieodłączony, transowy puls. We „Fiamme” Stangl włącza się w ten duet grając zarówno akustyczne, precyzyjnie odrysowane mikrodźwięki, jak i mocniejsze gesty gitary elektrycznej, a całe trio gra w sposób bardzo skupiony i dość cichy, tak jakby wydrapując, grawerując wspólną improwizację.

„Vellum” Bucka, Butchera i Mayas siłą rzeczy przynosi inne barwy. Choć cichych, skrupulatnych, sonorystycznych momentów tu również nie brakuje, to poszczególne instrumenty widzimy tak jakby od wewnątrz, w zbliżeniu obserwując te fizyczne, pociągające drobinki dźwięku, które muzycy raz po raz przeplatają bardziej konwencjonalnymi zagraniami – perkusją na miotełkach, minimalistycznymi repetycjami fortepianu, saksofonowym wibrato – wchodząc też w intensywne zwarcia. Muzyka rozwija się i zwija, przepoczwarzając nieustannie.

[Piotr Lewandowski]