polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
Msza Święta w Altonie Bezkrólewie

Msza Święta w Altonie
Bezkrólewie

Po dwóch wydawnictwach o charakterze oficjalnych bootlegów, Msza Święta w Altonie – hybryda muzyków zespołu kiRk i Altona – wydaje pierwszy studyjny album pt. Bezkrólewie. Koncertowe płyty, choć zdobyły uznanie w oczach krytyki, ostatecznie nie doczekały się zbyt dużego rozgłosu. Album wychodzący w czerwcu w Requiem Records, ma szansę nadrobić tę zaległość, ponieważ prezentuje muzykę szalenie intrygującą, o poziomie artystycznym równym poprzednim wydawnictwom, a nawet pod pewnymi względami je przewyższającą.
Tytuł Bezkrólewie odnosi się do hierarchii, a właściwie jej braku wewnątrz kwartetu. Paweł Bartnik (elektronika), Olgierd Dokalski (trąbka), Filip Kalinowski (gramofon) i Wojciech Kwapisiński (gitara) tworzą dźwięki na zasadzie niewerbalnego porozumienia stron. Zespół nie ma lidera, co przekłada się na bardzo otwarte podejście do grania muzyki. Materiał pochodzi z dłuższych improwizowanych sesji, a nagrania są właściwie pozbawione postprodukcji, dzięki czemu całość w dalszym ciągu zbliżona jest do brzmienia live. Narracyjny koncept formalny udaje się dostrzec bardzo szybko. Tytuły utworów odwołują się do mistyki i rytuału, jak również do folkloru i polskiej tradycji ludowej. Najdłuższy na płycie, blisko półgodzinny „Het”, w gwarze oznacza daleko, z dala. Wyjątkowo trafny tytuł dla kompozycji, która mogłaby stanowić samodzielne wydawnictwo. Muzycy swobodnie, niespiesznie odlatują w rozbudowaną improwizację, która wydaje się nie mieć końca. Pod względem brzmieniowym Bezkrólewie to konglomerat akustyki i dźwięków elektronicznych, dla którego muzykom udało się znaleźć oryginalną syntezę. W odróżnieniu od kiRka kwartet posługuje się mniej zrytmizowanymi, a bardziej abstrakcyjnymi podkładami. Bartnik i Kalinowski zręcznie mieszają mroczną, ambientalną elektronikę, z organicznym ciepłem dubowej manipulacji dźwiękiem, uwzględniającej przetwarzanie nagranych ad hoc partii instrumentów Dokalskiego i Kwapisińskiego. Na tle szumu, trzasków winyla i zawiesistych, niepokojących podkładów jest niesłychanie dużo miejsca dla improwizacji instrumentalnej, jednak zarówno trąbka jak i gitara nie popełniają na Bezkrólewiu częstego dla tych instrumentów grzechu niepohamowania. Dokalski z racji brzmienia trąbki jest zwykle najbardziej rozpoznawalny. W jego grze bazującej na urywanych, melancholijnych, prostych melodiach słychać fascynację muzyką ludową – w szczególności, gdy sięga po zabawkowy instrument, o brzmieniu przypominającym ptasi trel. Muzyk stanowi element nadający abstrakcyjnym, nieco industrialnym dźwiękom wymiar bardziej narracyjny, tworząc minimalistyczny akompaniament dla powoli wibrującej zawiesiny dźwięków. Kwapisiński podobnie jak Dokalski nie ma zapędów do dominacji, a gitara w jego rękach pełni rolę narzędzia do tworzenia miniatur, które absolutnie nie kojarzą się z tym instrumentem. Dzięki soczyście zrealizowanemu nagraniu, wreszcie jest szansa dobrze dosłyszeć sonorystyczne elementy, które gitarzysta wnosi do zespołu. Preparowana gitara pełni często funkcję jedynych perkusyjnych motywów w harmonijnym, transowym podkładzie. Każdy z muzyków potrafi grać w równej mierze ciszą, co dźwiękiem, nie wychodząc przed szereg z korzyścią dla utrzymania eterycznego, sennego klimatu.
Bezkrólewie to płyta mocna, choć w kontekście koncertowych poprzedniczek nie jest wielkim zaskoczeniem. Z pewnością przewyższa je jakością brzmienia i większą muzyczną przejrzystością. Śledząc drobne detale można niepostrzeżenie wsiąknąć w złożoną, hipnotyczną strukturę, a spójna, oryginalna, kolektywna improwizacja nadaje całości ciekawego, procesualnego charakteru. Jeśli miałbym wyodrębnić mankament wydawnictwa, to byłaby nim długość. Msza Święta w Altonie tworzy muzykę, która aż domaga się pewnego niedopowiedzenia, zawieszenia w niepewności, tymczasem Bezkrólewie, choć z pewnością nieprzegadane, jest nieco nazbyt wylewne - mimo że w dalszym ciągu tajemnicze. Niemniej kwartetowi udało się z dużym powodzeniem zrealizować bardzo konsekwentną, oryginalną narrację, która powoli prowadzi słuchacza przez kolejne stopnie wtajemniczenia.

[Krzysztof Wójcik]