polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
Father Murphy Calvary / Lamentations

Father Murphy
Calvary / Lamentations

Razem z opisywanym w ubiegłym roku na łamach Popup albumem „Croce”, dwa krótsze wydawnictwa Father Murphy – Calvary i Lamentations tworzą muzyczną Trylogię Krzyża. Włosi od dawna są zafascynowani religią i tym, jak wpływa ona na społeczeństwa w wymiarze makro, ale przede wszystkim mikro. Ich muzyka jest odpowiedzią na katolicyzm. Te dwie krótkie formy nawiązują do motywów religijnych i odnoszą się do kolejnych wydarzeń.

Calvary, jedna kompozycja ma odzwierciedlać moment przez ukrzyżowaniem Chrystusa i wydarzeniami na Golgocie. Składa się przy tym z wielu elementów – wokaliz i nagrań zarejestrowanych podczas różnych koncertów. Brzmi jak introdukcja – tajemnicze, bez wyrazistych struktur melodyjnych, trochę chaotyczne. Jego narrację wymierzają pojedyncze uderzenia basu i perkusjonaliów, przypominające miarowe tempo procesji. To mroczny soundtrack bliski słuchowisko.

Lamentations również nawiązują do Wielkiego Tygodnia, a zwłaszcza wątków związanych z ludzkim cierpieniem – w pierwszej odsłonie w wymiarze indywidualnym i osamotnionym, w drugim w kolektywnej odsłonie. Muzycznie duet bazuje na repetycjach i długich drone’owych pasażach. Całość zyskuje postać świętego obrzędu. „Mercy and Truth” brzmi jak pieśń religijna, początkowo oparta jedynie na prostych metalicznych uderzeniach w tle i wokalizach Freddiego Lee. Później na tle trąbki śpiewa jego partnerka z zespołu. To muzyczna modlitwa, lamentowanie – Włosi doskonale odnajdują się ze swoją muzyką, wykorzystaną jako religijny rytuał. O ile jednak ten utwór cechuje pewien spokój, medytacja i cierpliwość, o tyle kompozycja tytułowa jest już krzykiem, błaganiem, co słychać zarówno w wokalizach dwójki muzyków, jak i syntezatorowym zapętleniu w finale zwieńczonym black-metalowym dronem. 

Żyjemy w czasach, w których o wypowiedź polityczną czy społeczną coraz częściej trudno i mało zespołów angażuje się w treści zahaczające o istotne nas kwestie. Father Murphy konsekwentnie przyglądają się w swojej twórczości religii, obserwują ją, filtrują przez własną wrażliwość. Czasem robią z tego makabryczną muzyczną opowieść, do tego stopnia, że wywołują we mnie dreszcze. Są do bólu szczerzy i przejmujący. A środki, z których korzystają z każdą kolejną płytą utwierdzają mnie w przekonaniu, że zarówno pod kątem formy, jak i treści jest to jeden z najciekawszych obecnie zespołów.

[Jakub Knera]